Amerykańska robota – Le Havre z misją awansu

0
cze
30
Michał Flis
bradley

Już niemal dekadę kibice z jednego z największych, a zarazem najważniejszych miast Francji czekają na to, by podziwiać występy tamtejszej ekipy piłkarskiej na najwyższym szczeblu ligowym. Mieszkańcy Hawru sympatyzujący z miejscowym Le Havre od siedmiu lat zmuszeni są dopingować swych ulubieńców jedynie na zapleczu francuskiej ekstraklasy. Wszystko ma ulec gwałtownej zmianie już za kilkanaście miesięcy, bowiem klub z północy kraju jasno wytyczył sobie cel, jaki stanowić ma rychła promocja w szeregi Ligue 1. więcej

Filipiński uzdrowiciel

0
cze
26
Michał Flis
areola

Francuska szkoła bramkarzy od wielu lat może poszczycić się tabunem niebywale uzdolnionych wychowanków. Trzy dekady temu swój udział w zdobyciu przez Trójkolorowych mistrzostwa Europy miał Joël Bats, zaś kilkanaście lat później jego wyczyn powtórzył słynny Fabien Barthez, który o miejsce między słupkami walczył z potężnym Bernardem Lamą. Olympique Lyon natomiast zapewne nie wywalczyłby siedmiu tytułów mistrzowskich z rzędu bez pomocy Gregory’ego Coupeta. Także i dziś prowadzący Francuzów Didier Deschamps nie musi martwić się o obsadę kluczowej pozycji, gdyż do jego dyspozycji pozostaje trzech znakomitych golkiperów w osobach Hugo Llorisa, Steve Mandandy i Stephane Ruffiera. Cały tercet już wkrótce może zostać pogodzony za sprawą 22-letniego paryżanina. więcej

Książę Paryża

1
cze
2
Eryk Delinger
fot. Zimbio.comfot. Zimbio.com

Niepokorny artysta, którego tyleż piękna co niedoskonała kariera sprawia, że mit wokół jego postaci jeszcze przybiera na rozmiarach. Zlatan Ibrahimović to piłkarz bezdyskusyjnie wielki, ale stale wytacza mu się trzy słuszne zarzuty: brak sukcesów w Europie, niewielkie osiągnięcia z reprezentacją i niestałość w klubowych uczuciach. Paris Saint-Germain to jego siódmy klub, a od jakiegoś czasu mówi się, że tego lata Szwed będzie szukał nowej pozycji do swojego bogatego CV. więcej

Crème de la crème – przed galą UNFP

0
maj
16
Eryk Delinger
UNFPUNFP

W najbliższą niedzielę w trakcie 24. gali Trophées UNFP poznamy piłkarzy, którzy w oczach kolegów po fachu najbardziej zasłużyli na miano bohaterów zmierzającego ku końcowi sezonu Ligue 1. Członkowie Francuskiego Związku Zawodowych Piłkarzy wybierali trenera, piłkarza, bramkarza, młodzieżowca oraz gola roku, a także typowali najlepszą jedenastkę rozgrywek. To dobra okazja by pokusić się o podsumowanie minionych dziesięciu miesięcy z francuską piłką i spróbować wskazać najbardziej zasłużone spośród nominacji. więcej

Zamiast Europy strefa spadkowa – co się stało z Toulouse?

0
maj
9
Eryk Delinger
fot. Sportsmole.co.ukfot. Sportsmole.co.uk

Od czasu gdy w 2008 roku pod wodzą Eliego Baupa Toulouse ledwie uratowała się przed spadkiem, kibice ani razu nie musieli drżeć o byt swojego zespołu w elicie. Alain Casanova sprawił, że Tuluza nie zaglądała do strefy spadkowej – w minionych sześciu sezonach znalazła się tam tylko raz, w pięciu pierwszych kolejkach poprzednich rozgrywek. Fioletowi Casanovy bili się z najlepszymi, a leitmotivem każdego ligowego maratonu był dla fanów sen o Europie, nie zaś strach przez degradacją.

Ten sezon przyniósł dół – nie dołek, ale właśnie kolosalny dół – jakiego po ostatnich latach i mimo nierówności niezłym początku rozgrywek nikt nie mógł się spodziewać. W pierwszych dziewięciu kolejkach Tuluza zdołała wygrać z Lyonem i Saint-Etienne, rozbić Rennes oraz zremisować z PSG. Po porażce z Marsylią na Velodrome coś się zacięło – 19 października Le Téfécé rozpoczęli swobodny lot w dół, który w marcu zakończyli bolesnym, rozłożonym na trzy raty lądowaniem. 28 lutego po remisie z ASSE Toulouse znalazła się w strefie spadkowej, 6 marca skompromitowała się na własnym boisku przegrywając z OM aż 1:6, a tydzień później przegrała 0:1 z Lens i na dobre zakotwiczyła na 18. miejscu. Porażka z pewnym degradacji beniaminkiem okazała się być – mimo wszystko niespodziewanie – zakończeniem siedmioletniego pobytu Alaina Casanovy w Tuluzie.

Rozmontowani

Co jest przyczyną smutnego finału szkoleniowca, który przez lata był gwarantem stabilności? Pójściem na łatwiznę byłoby użycie sloganu o „wyczerpanej formule” i „zmęczeniu materiału”. Wyjaśnienie jest jednak dużo bardziej racjonalne. Od lata 2013 Toulouse pożegnali niemal wszyscy wybijający się ponad ligową przeciętność zawodnicy. Wówczas z klubu odeszli: reprezentanci Francji i liderzy środka pola – Moussa Sissoko i Etienne Capoue, najlepszy stoper Aymen Abdennour, przebojowy lewy obrońca Cheikh M’Bengue oraz śledzony swego czasu przez pół Europy Franck Tabanou. Przed niespełna rokiem demontaż zespołu dopełniło zaś odejście kluczowego dla systemu Casanovy Serge’a Auriera i doświadczonego kapitana Jonthana Zébiny.

Żaden z nich nie został naprawdę dobrze zastąpiony – ostatnie zakupy Toulouse to piłkarze najwyżej niespektakularni, wśród których próżno szukać przyszłych źródeł zarobku dla klubu. Wyjątkami mogą być Jean-Arnel Kana-Biyik i Tongo Doumbia, ale wydanie łącznie ponad 3 milionów euro na Oscara Trejo i Urosa Spajicia czy zastąpienie Auriera wypożyczonym Marcelem Tisserandem trudno nazwać dobrymi ruchami. Do tego wszystkiego dochodzi wyglądający dziś jeszcze bardziej kuriozalnie niż przed rokiem zakup za 2,5 miliona euro Dominika Furmana.

Samotność w Toulouse

Klub dotarł do punktu, w którym jedynym klasowym, ekscytującym graczem w zespole pozostał Wissam Ben Yedder. To przez 24-letniego napastnika przechodzi wszystko co dobre w ofensywie Tuluzy. Częstym widokiem są mecze, w których WBY musi jednocześnie pełnić rolę efektownego dryblera, numeru dziesięć i lisa pola karnego.

Nie da się nie zauważyć korelacji między formą Tunezyjczyka a wynikami Toulouse. W pierwszych dziewięciu kolejkach – wtedy gdy zespół osiągał jeszcze solidne rezultaty – zdobył sześć bramek. W następnych 15 meczach strzelił tylko raz, a jego klub odniósł zaledwie trzy zwycięstwa. 21 lutego na Parc des Princes Ben Yedder po czterech miesiącach bez gola wreszcie się odblokował, ale nie zdołał już uratować posady trenera. Dobra forma Francuza tunezyjskiego pochodzenia przyszła za to w samą porę dla wypromowanego z klubowych struktur scoutingowych do roli nowego menedżera Dominique’a Arribagé’a.

Stoper, scout, strażak

Poprawa wyników jest przede wszystkim właśnie zasługą nowego bossa. Arribagé ustabilizował zespół stawiając na jedną wyjściową formację (diament z czwórką obrońców i duetem napastnków), czym zapewnił piłkarzom korzystną odmianę po Casanovie, który w trakcie sezonu nagle przeszedł z trójki na czwórkę defensorów i niemal co tydzień manewrował ustawieniem pomocy. Pod wodzą byłego obrońcy klubu Le Tef po raz pierwszy w tych rozgrywkach odnieśli dwa ligowe zwycięstwa z rzędu i po siedmiu kolejkach wydostali się ze strefy spadkowej.

Toulouse wciąż daleko do bezpieczeństwa – na trzy kolejki przed końcem rozgrywek TFC jest jednym z pięciu zespołów bezpośrednio uwikłanych w walkę o uniknięcie 18. miejsca. Domowe mecze z Lille i Niceą oraz wyjazd do rewelacji sezonu – Guingamp – nie zapowiadają się łatwo, ale usytuowane odpowiednio punkt i dwa punkty za plecami Tuluzy Reims i Evian czekają większe wyzwania. Siedemnasty i osiemnasty zespół Ligue 1 zagrają jeszcze bezpośrednio ze sobą, a ponadto Reims w ostatniej kolejce wyjedzie na mecz do Paryża. To nie zespół Arribagé’a wygląda więc na ostatniej prostej na „faworyta” do spadku.

Allez Lyonnais! Ligue 1 na ostatniej prostej

0
kwi
21
Eryk Delinger

W trzech z pięciu najsilniejszych europejskich lig sprawa mistrzostwa jest już w gruncie rzeczy rozstrzygnięta. Gra o mistrzowski tron toczy się już tylko w Primera Division i Ligue 1. W tej drugiej trwa nierówna batalia: bogaty Paryż, dla którego mistrzowski tytuł jest w zasadzie obowiązkiem, ściga się ze swą antytezą – Lyonem. W tabeli idą łeb w łeb, ale tylko jeden z tych zespołów naprawdę zasługuje na zwycięstwo. Ewentualna porażka Olympique’u Lyon byłaby ogromną niesprawiedliwością.

więcej

Bohaterowie drugiego planu

0
mar
25
Eryk Delinger
fot. GettyImagesfot. GettyImages

W cieniu wyścigu Aleksa Lacazette’a z samym sobą klasyfikacja strzelców Ligue 1 skrywa kilka innych, niewiele mniej spektakularnych historii. Taką właśnie jest zaskakująca eksplozja formy duetu napastników, dzięki którym niemal najbiedniejszy zespół ligi plasuje się w samym środku tabeli i z góry spogląda na ekipy takie jak Rennes czy Toulouse. więcej