Linetty w United a Wawrzyniak w Juventusie, czyli TOP 10 najgłupszych „transferów”

1
lis
3
Redakcja
wawrzyniak

Ostatnio często zdarza się nam czytać wszelakie plotki o Robercie Lewandowskim, którym interesuje się Real Madryt, Kubie Błaszczykowskim, który lada dzień ma powędrować do Liverpoolu czy też Wojciechu Szczęsnym, który – mimo tego, iż przedłużył kontrakt z Arsenalem – ma trafić do Barcelony. Takie transfery nie byłyby dla nas zaskoczeniem, każdy z wymienionych Polaków posiada wielbiony przez Beenhakkera „International Level”. Jednak są też i wpadki dziennikarskie i my je wam przedstawimy. TOP 10 najgłupszych „transferów” przed wami.

10. Krzysztof Król do Newcastle (2007 rok)

Polak, który przed długi czas występował w Realu Madryt C uważał się za Boga przez duże „B”, ponieważ… występował w Realu Madryt C. Oczywiście, klub znany i renomowany, jednak w tym zespole grały naprawdę głębokie rezerwy, z których obawiano by się skorzystać w przyszłości w  pierwszej drużynie.

Mimo wszystko, Krzysztof Król udzielał masy wywiadów i chwalił się, że o jego podpis na umowie starają się największe kluby. W 2007 roku przekonywał, że zainteresowane jest nim Newcastle, w którym miałby PEWNE miejsce w składzie. Jednak on, znany ze swojej skromności, postanowił – jak mówi – zrezygnować z tej oferty.

The Biography of Raul

Na zdjęciu Raul Gonzalez. Jaki ma związek z Polakiem? Jak twierdzi Król, słynny Raul pożyczał mu samochód! Autentyk, niestety…

9. Tomasz Zahorski do Feyenoordu Rotterdham (2009 rok)

Czas, kiedy napastnik Górnika Zabrze prezentował „International Level”, w którym zakochał się Leo Beenhakker, konsekwentnie dając mu szansę w grze z orzełkiem na piersi. Oprócz Tomasza, Leo kochał jeszcze Feyenoord Rotterdham i to tam starał się „na siłę” wcisnąć byłego reprezentanta Polski. Powszechnie jednak wiadomo, że związek trzech osób nie ma prawa przetrwać, a ucierpiał na tym niewątpliwie Zahorski, który teraz musi kopać w Stanach Zjednoczonych. W drugiej lidze…

8. Ireneusz Jeleń do Juventusu Turyn (2009 rok)

Irek Jeleń znajdował się wtedy w świetnej formie, nie dziw, że interesowały się nim znacznie mocniejsze kluby niż Auxerre. Był w niej gwiazdą, a gwiazdy – wiadomo – nie mogą usiedzieć na miejscu. Tak więc gdzieś w głowie włoskiego redaktora padła nazwa „Juventus” połączona z naszym ambasadorem, wówczas we Francji. Wszystko wyglądało pięknie, tylko był jeden szczegół, który nie przestawał dziwić fanów  – sądzicie, iż Polak wygryzłby ze składu Del Piero, Amauriego, Trezeguet czu Iaquinte? „Najszybciejszy” miałby problem ze zmieszczeniem się na ławce rezerwowych.

7. Piotr Leciejewski  do Chelsea Londyn (2010 rok)

Niezany wówczas bramkarz drugoligowego klubu z ligi norweskiej znalazł się na celowniku Chelsea Londyn – mogły z dumą informować polskie media. Miał być on rezerwowym Petra Cecha. Niestety, nie wiemy, czy Polak nie zgodził się na grzanie ławki, czy też ta wiadomość nie dotarła do Norwegii. Teraz występuje w Brann Bergen.

6. Karol Linetty do Manchesteru United (2013)

Informacja świeża jak bułeczki i niewykonalna jak wszystkie misje w filmie „Mission: Impossible”. Określany jako nowy Modrić, pomocnik Lecha Poznań w barwach „Kolejorza” zaliczył 22 występy i zanotował jedną asystę. Tak, to na pewno nowy Modrić! W dodatku pojawiła się informacja, że Lech jest skłonny oddać go za 4 mln Euro.

Jest skłonny… i szlachetny. Nie będzie się targował, odda go za te 4 mln. Euro. Zimą Old Trafford opuścić ma Shinji Kagawa, a w jego miejsce miałby przyjść Linetty… Tak, to na pewno nowy Modrić!

5. Patryk Małecki do PSG (2011 rok)

Klub ze stolicy Francji właśnie pozyskał fundusze od szejków, tak więc postanowił zakręcić karuzelą i wykupić największych piłkarzy z całego świata. Pozyskano Javiera Pastore za 42. mln Euro, jednak skrzydłowy Wisły Kraków odszedł na dalszy plan… Ale przecież miał kosztować tylko 2,5 mln Euro… Zresztą, nawet bez szejków transfer Małeckiego do Francji był równie realny, co powołanie go na najbliższe mecze reprezentacji przez Adama Nawałkę.

We Francji występuje wiele czarnoskórych piłkarzy. To mogłoby się okazać gwoździem do trumny dla Polaka.

4. Bartosz Bosacki do Arsenalu Londyn (2004 rok)

Przez cały sezon 2003/2004 skauci „Kanonierów” mieli obserwować poczynania Bartosza Bosackiego w barwach Lecha Poznań. Uznali go za łakomy kąsek, jak twierdzono. Podobno podczas meczu Polski ze Szwecją sam Wenger miał oglądać Polaka, jednak na nic to się zdało. Oczywiście, już wtedy do Londynu sprowadzano młode gwiazdy, a nie starych wyjadaczy.

Zamiast niego do składu wskoczył Philippe Senderos i cały plan o podboju Premier League zmarł, zanim zaczął żyć własnym życiem. Ostatecznie Bosacki przeszedł do  Norymbergi.

3. Kamil Kosowski do Interu Mediolan (2005 rok)

Polak występował właśnie w Kaiserslautern, kiedy świat obiegła ta sensacyjna wiadomość. Ogólnie rzecz biorąc był zawodnikiem bardzo dobrym jak na współczesne warunki, ale już w Niemczech nie szło mu dobrze. Dlaczego zatem miałby przenieść się do Interu, tam poradziłby sobie lepiej? Jak wyglądałby w pojedynkach z Milanem? Skończyło się na plotkach, a Inter pozyskał zamiast Polaka Santiago Solariego z Realu Madryt.

Być może władzom Interu nie spodobał się tryb życia Kosowskiego…

 2. Maciej Żurawski do FC Barcelony (2003 rok)

Przegląd Sportowy i wszystko jasne. Przekonywali oni, że Żurawski jest już jedną nogą na Camp Nou, że kibice domagają się Polaka… Zaczerpali oni informacje z El Mundo Deportivo, jednego z hiszpańskich dzienników. Gdy weszliśmy w szczegóły mogliśmy się przekonać, że Żurawski faktycznie był brany pod uwagę jako potencjalne wzmocnienie. Tylko, że znajdował się na około 67 miejscu.

Barcelona nie miała zbyt wielu pieniędzy na transfery, tak więc stworzyła ogromną listę kandydatów do gry w barwach „Blaugrany”. A skoro obok Żurawskiego padło takie nazwisko jak Zurab Ionadze z Torpedo Kutaisi (Gruzinów ostrzegamy przed zapraszaniem Polaków do siebie, mogą się śmiać z z niektórych waszych zwrotów) było jasne, że coś tu jest nie tak.

1. Jakub Wawrzyniak do Juventusu Turyn (2008 rok)

„Nie tylko hit na lato”, powołując się na jednego z raperów. Hit dekady panowie, hit dekady. Szkoda tylko, że nie doszedł do skutku. Jeden z włoskich dzienników napisał, że o Polaka zabiega Juventus, ale aby jego pozyskać, musi odeprzeć atak Bayernu. Tak, atak. Bo i Niemcy rywalizowali o Polaka, jednak jak się okazało – bezskutecznie.

– Wawrzyniak? Niesamowite, pierwsze słyszę – śmiał się na łamach „Gazety Wyborczej” Massimo Franchi z „Tuttosport”. On jako pierwszy obalił tę informację, jakoby Wawrzyniak miał zasilić szeregi Juventusu. Tym samym zakończył się piękny sen Wawrzyniaka o grze w Serie A.

1 komentarz
  1. skyvo dodał komentarz dnia 3 maja 2018

    I co, debile? Linetty wyceniany teraz na 15mln euro i takie to nieprawdopodobne, że United go chciał 5 lat temu? Tam pracują kumaci ludzie, widzieli w nim potencjał. Zupełnie inaczej jest z wami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>