Angel Di Maria zbawcą United, mglistym wspomnieniem dla Realu

3

Angel Di Maria przeszedł niedawno do drużyny Manchesteru United, który pod wodzą Van Gaala pragnie odzyskać należyty status w Anglii i Europie. Argentyńczyk ma być kluczowym elementem w tym projekcie. Po fantastycznym sezonie w Realu Madryt, w nie do końca jasnych okolicznościach, zostawił słoneczną Hiszpanię i rozpoczął nowy etap w karierze. Czy Real poradzi sobie bez genialnego pomocnika w składzie?


Może trochę przesadzam, ale z perspektywy czasu myślę, że sprzedaż Di Marii była jednym z największych błędów transferowych Królewskich ostatnich lat. Śmiało możemy porównać to do czasów, kiedy Florentino Perez pozbył się Claude Makelele – Real utracił potrzebną równowagę i spokój w środku pola, które były podstawą jego wielkich sukcesów. Wydaje się, że tym razem jest dokładnie tak samo, a demony przeszłości powrócą. Ktoś powie, że jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na takie wnioski. Patrząc na kadrę Królewskich i ostatni mecz ligowy uważam jednak, że warto spojrzeć na ten transfer z nieco innej strony.

Przede wszystkim sprzedaż Angela miała za zadanie wyrównać bilans finansowy Realu Madryt. Florentino wiedział, że po kupnie za ok. 80 mln. Jamesa Rodrigueza z AS Monaco, Di Maria był jedynym graczem, za którego można było uzyskać cenę wyższą, niż 70 milionów euro. Mowa oczywiście o tych piłkarzach, którzy nie są pewni swojej sytuacji, a Angel do takiego właśnie grona się zaliczał. Wszystko sprowadza się do Finansowego Fair Play, którego ofiarą stało sie w ostatnim czasie chociażby PSG. Mając na uwadze standardy prawne UEFA, jest to bardzo dobry ruch. Równie ważne było niezadowolenie Angela z proponowanej podwyżki – zawodnik domagał się 8 milionów euro rocznie, gdzie mając w pamięci to, jak grał i ile znaczył dla Real Madryt, wcale nie wydawało się być problemem. Kariera piłkarza jest krótka, więc nic dziwnego, że gracze i ich agenci dbają o stan portfela. Transfer Di Marii był grubymi nićmi szyty i nie ma co do tego wątpliwości. Dość powiedzieć, że Di Maria był bliski odejścia już rok temu, ale jak przyznał w wywiadzie: „Zostałem tam dla Cristiano Ronaldo”. Jak widać, tym razem siła persfazji nie wystarczyła, by przeciwstawić się planom Pereza.

Nie jest tajemnicą to, że Ronaldo ponownie chciał przekonać Argentyńczyka do pozostania na Bernabeu. Dowodem na to, może być najnowszy wywiad z CR7, w którym mówi on o tym, że „gdyby był na miejscu prezesa, być może podjąłby inne decyzje dotyczące transferów”. Mówi także o tym, że „ma swoją prywatną opinię”, ale nie będzie jej wygłaszał w mediach, by nie trafić na pierwsze strony gazet (co i tak się stało, zarówno na pierwszej stronie ASA, jaki MARKI). Nie trzeba długo analizować słów Portugalczyka, by zobaczyć, że Ronaldo chciał pozostania zarówno Xabiego Alonso, jak i Di Marii. Chcieli tego również kibice. Przynajmniej na ten moment, letnie zakupy Pereza nie przekonują zarówno fanów Królewskich, jak i niektórych piłkarzy, choć w drugim przypadku informacji, z wiadomych względów, mamy jak na lekarstwo…

Real zdobył upragnioną Ligę Mistrzów, wygrał Puchar Króla i Superpuchar Europy. Jest bardzo sytym zespołem. Zupełnym przeciwieństwem tego jest Manchester United. Po katastrofalnym sezonie w wykonaniu Czerwonych Diabłów, na ratunek przybył Louis Van Gaal. Choć gra United nie wygląda jeszcze tak, jak oczekują tego kibice i eksperci, nic przecież nie dzieje się z dnia na dzień – tym bardziej, jeśli robi się to niemal od podstaw. Bo do tego doprowadził właśnie jeden z największych idiotów w historii Manchesteru na stanowisku trenera, czyli David Moyes. Były trener Evertonu sprawił, że klub ten zaczął grać dobrze dopiero po jego odejściu! Wydaje się zatem, że z Van Gaalem i jego największą gwiazdą w osobie Angela Di Marii, będzie dokładnie tak samo. Kiedy dodamy do tego Radamela Falcao… Wolę nie być w skórze City. Po prostu.

Jaki Di Maria jest na boisku? Nie trzeba chyba go przedstawiać, bo dał się we znaki niemal każdej mniej, lub bardziej utytułowanej drużynie w Europie. Doskonale wyszkolony technicznie, waleczny, szybki i elastyczny pod względem taktyki – czego chcieć więcej? To właśnie on sprawił, że Real uzyskał potrzebną równowagę i dynamikę, na czym tak bardzo zależało Carlo Ancelottiemu. Argentyńczyk był kluczowym zawodnikiem, a jego strata (przynajmniej na razie) nie została powetowana. Manchester tymczasem zdaje sobie sprawę, jakiego piłkarza pozyskał. Z Di Marią w składzie nie powinien mieć żadnego problemu, by wrócić na pidestał w Premier League. Dla United okaże się zbawcą, dla Realu jest już niestety tylko mglistym wspomnieniem geniuszu.

Krystian Pomorski

obrazek: guardian.com

Piszę dla czasufutbolu, wielu stron związanych z Realem Madryt i samą piłką hiszpańską, której jestem fanem. Zdarza mi się recenzować książki sportowe. Zachęcam do śledzenia moich tekstów.
3 komentarze
  1. Krystian Pomorski

    Krystian Pomorski dodał komentarz dnia 7 wrzesień 2014

    Panie Piotrze, przykro mi, jeśli uraziło Pana moje określenie, ale uważam, że w przypadku byłego trenera United jest ono jak najbardziej na miejscu. W moich artykułach to wyjątek i mój styl jest zupełnie inny, ale w życiu czasem warto nazywać rzeczy po imieniu. Tak jest i w tym przypadku. Jednakże szanuję Pana zdanie i na pewno wezmę je pod uwagę przy okazji pisania kolejnych felietonów. Pozdrawiam, Krystian

  2. Moyes dodał komentarz dnia 4 wrzesień 2014

    Dobrze gada polać mu

  3. Piotrek dodał komentarz dnia 4 wrzesień 2014

    Panie Krystianie trochę kultury i szacunku dla innych!! Nie można było w odniesieniu do Davida Moyesa użyć innego sformułowania niż „idiota”? Jestem bardzo zniesmaczony tym określeniem. Moyes po prostu się nie sprawdził, przerosła go pozycja managera MU i nie sprostał wymaganiom i oczekiwaniom. Niektórzy trenerzy po prostu tak mają, że w mniejszych klubach robią coś z niczego, a w tych wielkich, gdzie mają do dyspozycji wszystko o czym zamarzą im nie idzie. Także radzę podszkolić nieco rzemiosło dziennikarskie i nie używać więcej takich wstawek, gdyż są one nie na miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>