Walter Samuel: Il Muro

2
lip
9
Redakcja
Samuel

Siła fizyczna, znakomita gra w powietrzu, niezłomny charakter – Walter Samuel to jeden z najlepszych środkowych obrońców pierwszego dziesięciolecia XXI wieku. To twardziel, który w dobie wymuskanych, nadmiernie dbających o siebie piłkarzy, przypomina że futbol to gra dla mężczyzn.

Kilka dni temu w alpejskiej miejscowości Pinzolo, mediolański Inter rozpoczął przygotowania do kolejnego sezonu. Sezonu „0”, jak piszą o nim we Włoszech. Nerazzurri po latach sukcesów zaczynają bowiem wszystko od nowa. Poprzedni sezon był pierwszym od ośmiu lat, w którym Inter nie zdołał wywalczyć żadnego trofeum.

W Mediolanie czas wielu piłkarskich legend dobiegł właśnie końca. Ivan Cordoba zakończył karierę i zastąpił Andreę Buttiego na stanowisku kierownika drużyny. Z Brazylijczykiem Lucio i Urugwajczykiem Diego Forlanem klub rozwiązał kontrakty, zaoszczędzając przy tym miliony euro. Głośno mówi się także o odejściach Julio Cesara, Maicona, Stankovića czy Pazziniego.

Jednym z niewielu starych mistrzów, którzy nie boją się w Interze o swoją przyszłość jest właśnie Walter Adrian Samuel. Popularny Il Muro, pomimo 34. lat na karku, ma być liderem nowej, świeżej defensywy Nerazzurrich.

Początki

Argentyńczyk na świat przyszedł 23 marca 1978 roku. Swoją profesjonalną karierę rozpoczął w zespole Newell’s Old Boys Rosario. To właśnie tam wypłynął na głębokie wody. Jego siłę, pewność siebie i poświęcenie bardzo szybko dostrzeżono w legendarnym Boca Juniors.

We wrześniu 1997 roku Walter Samuel był już graczem popularnych Xeneizes. Tam, pod dowodzeniem znakomitego Carlosa Bianchiego, ówczesnego szkoleniowca Boca, dojrzał jako piłkarz.

W lidze argentyńskiej Samuel był nie do przejścia. Stał się prawdziwym fizycznym dominatorem. Grał rewelacyjnie, skupiając na sobie uwagę możnych klubów z całej niemal Europy. Boca Juniors przy jego walnym udziale, wygrało w swoim kraju zarówno Aperturę 1998, jak i Clausurę 1999.

Zanim Samuel ostatecznie opuścił Argentynę, do listy swoich triumfów dołożył jeszcze Copa Libertadores 2000, trzeci taki tytuł w historii Boca. Przez całe rozrywki Argentyńczyk tworzył znakomity duet stoperów z rosłym Kolumbijczykiem Jorge Bermudezem.

Rzym

Tuż po tym ogromnym sukcesie, latem 2000 roku, Walter Samuel podpisał kontrakt z włoską Romą.

W stolicy Włoch Fabio Capello budował właśnie zespół, który miał za zadanie powalczyć o długo wyczekiwane Scudetto. W tym samym czasie do Romy trafił także m.in. Gabriel Batistuta, legendarny snajper Fiorentiny.

Samuel od samego początku pobytu w Italii zachwycał kibiców i ekspertów. Był twardy, zdecydowany i rewelacyjny w kryciu 1 na 1. Włoscy dziennikarze podkreślali jego nieprawdopodobnie szybką aklimatyzację w lidze, a Capello mówił, że Argentyńczyk gra tak, jakby defensywnego rzemiosła uczył się w samej Italii.

To był wspaniały sezon Romy. W maju 2001 roku, po osiemnastu latach, Giallorossi ponownie zdobyli tytuł najlepszej ekipy Włoch. Samuel obok Francesco Tottiego, Gabriela Batistuty, Marco Delvecchio czy Cafu był najważniejszą postacią tamtego rzymskiego zespołu.

Kolejne lata gry Samuela w Serie A tylko potwierdziły, że mamy do czynienia z jednym z najlepszych środkowych obrońców w całej Europie. Roma, co prawda, nie zdołała wygrać już nic, ale Walter swoją grą zasługiwał na najwyższe uznanie.

Galacticos

Latem 2004 roku Il Muro poszukał nowych wyzwań. Za kwotę 25 mln euro przeniósł się do wielkiego Realu Florentino Pereza. Tym samym dołączył do takich gwiazd i ikon światowej piłki jak: Ronaldo, Zidane, Figo, Raul czy Beckham.

Samuel miał być gwarancją lepszego balansu pomiędzy ofensywą a defensywą „galaktycznego” zespołu. Miał stać się prawdziwą zaporą nie do złamania przed bramką Ikera Casillasa.

Życie zweryfikowało jednak wszystkie przedsezonowe założenia. W barwach Realu Walter nie grał już tak dobrze. Hiszpańska La Liga znacznie różni się od włoskiej Serie A. Graczom formacji defensywnych gra się tam dużo ciężej, nie uzyskują takiego wsparcia od kolegów z II linii jak właśnie we Włoszech.

Samuel popełnił w sezonie 2004-05 kilka istotnych błędów, a Blancos musieli uznać wyższość Barcelony w lidze oraz Juventusu Fabio Capello, starego znajomego Samuela z czasów rzymskich, w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Argentyńczyk zatęsknił za Italią.

Inter

Z pomocną dłonią przybył Inter. Roberto Mancini, ówczesny szkoleniowiec Mediolańczyków, poszukiwał silnej alternatywy dla duetu stoperów Cordoba- Materazzi. Wybór padł na mającego w Italii znakomitą renomę Il Muro.

Samuel zadebiutował oficjalnie w Interze 20 sierpnia 2005 roku w turyńskim boju z Juventusem o Superpuchar Italii. Argentyńczyk zastąpił w 65. minucie gry Marco Materazziego, a Inter wygrał tamto spotkanie 1-0 po dogrywce.

W ten sposób Nerazzurri z Walterem Samuelem w składzie rozpoczęli jeden z najwspanialszych okresów w historii klubu. Pięciokrotnie zdobywali Scudetto (2006, 2007, 2008, 2009, 2010), trzykrotnie Puchar Włoch (2006, 2010, 2011), czterokrotnie Superpuchar Włoch (2005, 2006, 2008, 2010), wyczekiwaną latami Ligę Mistrzów (2010) oraz Klubowe Mistrzostwo Świata (2010).

Rola Argentyńczyka w tych triumfach była nie do podważenia, choć w niektórych sezonach, ze względu na poważne kontuzje, grał mniej.

W sezonie 2009-10 wraz z Brazylijczykiem Lucio, Samuel utworzył jeden z najlepszych duetów środkowych obrońców ostatnich lat. To była para siejąca prawdziwy postrach wśród przeciwników. Jeden i drugi grali niesamowicie ostro, często przekraczali przepisy. Tłamsili swoich rywali fizycznie. Byli jak dwie bestie, wypuszczone z klatki. W dużej mierze to właśnie oni przyczynili się do zdobycia w tamtym sezonie przez Inter legendarnej tripletty. Na liście ich ofiar, graczy których zatrzymali, znaleźli się w tamtym czasie m.in.: Drogba, Ibrahimović, Henry, Pato czy Ronaldinho.

Za sprawą nieprawdopodobnej determinacji, waleczności i agresji w grze, legendarna interowska Curva Nord uczyniła Waltera Samuela jednym ze swoich największych bohaterów. Dodatkowo, Il Muro stał się także derbowym talizmanem Interu. W ligowych bojach przeciwko Milanowi Argentyńczyk zagrał jak dotąd dziewięciokrotnie. We wszystkich tych meczach zwyciężał Inter…

Javier Zanetti, grający w ekipie Nerazzurrich od roku 1995, mówi o Samuelu jako o najtwardszym piłkarzu z jakim kiedykolwiek przyszło mu występować. Wielu innych kolegów Il Muro podkreśla z kolei jego duży wpływ na szatnię. Walter Samuel to typ milczącego twardziela, z którego zdaniem liczą się jednak wszyscy. Tak było m.in. w przerwie madryckiego finału Ligi Mistrzów z Bayernem 22 maja 2010 roku.

Inter po golu Milito prowadził 1-0, ale droga do upragnionego pucharu wciąż była daleka. Bayern nie składał broni. W przerwie Samuel wstał i zapowiedział, że odda wszystko za dowiezienie tego zwycięstwa do końca. Jose Mourinho wspominał później, że słowa Il Muro wywarły ogromne wrażenie na reszcie zespołu.

Na ogromne doświadczenie oraz fizyczną i mentalną siłę Argentyńczyka liczy także Andrea Stramaccioni. 36-letni szkoleniowiec, właśnie m.in. w oparciu o Waltera Samuela, chce stworzyć nowy, wielki Inter.

2 komentarze
  1. Mark dodał komentarz dnia 23 marca 2013

    Lucio – Samuel z sezonu 2009-10 – legendy…

  2. Maradon dodał komentarz dnia 20 sierpnia 2012

    kot :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>