Wicekról strzelców Bundesligi i pogromca… San Marino

2
mar
9
Redakcja
Jan Furtok

Chociaż był wyborowym snajperem i został nawet wicekrólem strzelców Bundesligi, to dzisiaj najlepiej pamiętamy jego trafienie ręką z meczu z San Marino. Nazwisko Furtok nieodłącznie będzie kojarzyć nam się z tamtym spotkaniem. 9 marca 2013 roku zasłużony piłkarz GKS-u Katowice obchodzi swoje 51. urodziny.

Rok 1993. To nie był dobry czas dla polskiego futbolu. W eliminacjach do Mistrzostw Świata trafiliśmy na Norwegię, Holandię, Anglię, Turcję i San Marino. W tej grupie zajęliśmy czwarte miejsce i po raz kolejny musieliśmy zapomnieć o udziału w wielkim turnieju finałowym. Ale właściwie nie było się czemu dziwić, skoro w ciągu 10 meczów potrafiliśmy odnieść tylko trzy zwycięstwa (w tym dwa z San Marino, a jedno z Turcją u siebie). A tak naprawdę niewiele brakowało do tego, żebyśmy nawet z amatorską reprezentacją z maleńkiego kraju podzielili się punktami…

28 kwietnia 1993 roku na stadionie Widzewa w Łodzi podejmowaliśmy zespół San Marino. Męczyliśmy się niemiłosiernie. Kibice, którzy liczyli w tym meczu na grad goli, srodze się zawiedli. 20-tysięczna widownia długo oglądała bezbramkowy remis. Dopiero w 70 minucie przed kompromitacją uratował nas Jan Furtok, a właściwie to … szkocki sędzia Leslie Mottram, który nie zauważył ewidentnego zagrania ręką przez polskiego napastnika. Dzięki tej bramce wygraliśmy skromnie 1-0.

„Ręka Boga” – krzyczały ironicznie następnego dnia niektóre gazety, nawiązując do słynnego zagrania Diego Maradony z ćwierćfinałowego meczu z Anglią na Mistrzostwach Świata. Wszyscy doskonale zdawali sobie jednak sprawę, że obraz polskiego futbolu wyglądał wtedy dramatycznie. Nasza reprezentacja nie potrafiła zakwalifikować się do Mundialu aż do 2002 roku. Trwająca 16 lat klątwę przerwała dopiero ekipa Jerzego Engela, która wywalczyła awans na turniej w Japonii i Korei Płd.

A co z samym Janem Furtokiem? Tak jak wspominaliśmy, ten piłkarz ma na swoim koncie kilka godnych uwagi osiągnięć. W 1991 roku w barwach Hamburger SV został wicekrólem strzelców Bundesligi i pogrążał  takie zespoły jak m.in. Bayern Monachium czy Werder Brema. W Polsce zasłynął głównie dzięki występom w GKS-ie Katowice, dla którego strzelił 85 bramek. Do dzisiaj jest uznawany za legendę tego klubu, a jego numer „9” został na zawsze zastrzeżony. Po zakończeniu kariery Furtok pracował w GKS-ie jako trener drużyny, a później nawet jako prezes klubu. W 2010 roku przypomniała sobie o nim reprezentacja Polski, dla której strzelił 10 bramek. Były napastnik został mianowany dyrektorem sportowym kadry narodowej.

Choć w pamięci kibiców najlepiej pozostają takie obrazki jak gol z San Marino, to jednak trzeba oddać, że Furtok bez wątpienia należy do grona zasłużonych polskich piłkarzy.

2 komentarze
  1. M.J dodał komentarz dnia 25 marca 2013

    POLACY NIC SIE NIE STALO…

  2. Pentak dodał komentarz dnia 13 marca 2013

    Dobre było, jak w wywiadzie po meczu Zydorowicz zapytał Furtoka:
    – To jak tam panie Janku, była ta bramka ręką strzelona czy nie?
    – No wie pan, tak na gorąco po meczu to trudno powiedzieć…
    :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>