Z cyklu „co robią dzisiaj?”: Legia 2001/02

6
mar
1
Redakcja
Legia 2001-02

Przyszedł wreszcie czas na kolejny odcinek naszego cyklu. Tym razem bierzemy pod lupę piłkarzy Legii Warszawa z sezonu 2001/02. Sprawdzamy co dzisiaj robią zawodnicy, którzy ponad 10 lat temu sięgnęli po mistrzostwo Polski.

TRENER                                                                  

Dragomir Okuka był trenerem Legii w latach 2001-2003.  Wcześniej osiągał sukcesy w Jugosławii i dzięki temu mógł liczyć na oferty z Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Słynący z silnej ręki trener wybrał jednak Warszawę. Kilka miesięcy później zajął z drużyną trzecie miejsce w tabeli ekstraklasy. W kolejnym sezonie Legia pod wodzą Okuki, pomimo dwóch porażek na starcie rozgrywek, zdobyła wyczekiwane od siedmiu lat Mistrzostwo Polski i Puchar Ligi. Mówiło się wtedy, że Serb dokonał cudu – zdobył tytuł w klubie kompletnie spłukanym i niemal bankrutującym.

Komentatorzy podkreślali, że zwycięstwo nie byłoby możliwe, gdyby nie kilka mądrych decyzji w klubie. Słuszne okazało się przejście na ustawienie 3-5-2. Swoje zrobiły też udane transfery takich piłkarzy jak: Stanko Svitlica, Aleksandar Vuković czy Radostin Stanew. Wreszcie trzeba docenić decyzję o przywróceniu do pierwszego zespołu Cezarego Kucharskiego, który był kapitanem i jednym z liderów tamtej ekipy. Po zdobyciu mistrzostwa  Okuka pracował w Legii jeszcze przez jeden sezon. Brak awansu do Ligi Mistrzów ( porażka z Barceloną), przegrana w 2. rundzie Pucharu UEFA z Schalke oraz czwarte miejsce w lidze sprawiły, że musiał pożegnać się ze stanowiskiem.

Ale osiągnięcia Serba wystarczyły do tego, by kibice w Warszawie wybrali go trenerem dekady 2000-2010. Następnie Okuka pracował w młodzieżowej reprezentacji Serbii i Czarnogóry, z którą awansował do półfinału mistrzostw Europy. W 2006 roku wrócił do Polski. Objął Wisłę Kraków, ale prowadził ją tylko przez dwa miesiące. Furory nie zrobił również na Cyprze, gdzie przejął Omonię Nikozja. Po bardzo dobrych wynikach z Lokomotiwem Sofia i przygodzie w greckiej Kavali, w 2011 roku został trenerem Jiangsu Shuntian. W drugim sezonie pracy zdobył wicemistrzostwo Chin i został wybrany najlepszym trenerem w tym kraju. W tej klasyfikacji wyprzedził nawet samego Marcello Lippiego!

BRAMKARZE

Wojciech Kowalewski przeniósł się do Legii w 2001 roku. Jego wcześniejszy epizod w tym klubie, przypadający na lata 1997-2000, był kompletnie nieudany. Powrót na Łazienkowską i sezon 2001/2002 w wykonaniu „Gibona” to jednak pasmo sukcesów. Rok po zdobyciu mistrzostwa, odszedł do Szachtara Donieck, czym zresztą podobno uratował „Wojskowych” przed bankructwem. Tam zbierał bardzo dobre recenzje i wyrobił sobie uznaną markę na Wschodzie. Jego usługami z czasem zainteresował się Spartak Moskwa. Z tym klubem wystąpił w Lidze Mistrzów. Stał też w bramce podczas legendarnego meczu Polska – Portugalia 2-1, a potem znalazł się w kadrze na Euro 2008. Na tym chyba jego naprawdę dobre występy się kończą. Później zaliczył jeszcze kilka klubów (grał m.in. w Koronie Kielce, Iraklisie Saloniki, Sibirze Nowosybirsk i Anorthosisie Famagusta), ale nie zbliżył się już do wysokiej formy sprzed kilku lat. Z powodu licznych kontuzji i operacji kręgosłupa, w marcu 2012 roku zakończył karierę. Obecnie jest ekspertem w telewizji Nsport.

Radostin Stanew podpisał kontrakt z Legią na początku rundy wiosennej 2001/2002. Był zawodnikiem „Wojskowych” przez niecałe dwa lata. W tym czasie zdobył mistrzostwo i Puchar Ligi. Bardzo szybko zaskarbił sobie sympatię kibiców, ale też bardzo szybko ją stracił. Po kapitalnych występach w Legii odszedł do Rosji na trzy dni przed startem nowego sezonu. – Głupiego Bułgara spotka jeszcze za to w życiu kara – grzmiał wówczas ze złości Okuka. Czy kara rzeczywiście go spotkała? Trudno powiedzieć, ale wielkiej kariery ten bramkarz już nie zrobił. Zaliczył kilka przeciętnych klubów (National Bukareszt, Aris Limassol, Spartak Warna), a w 2009 roku zakończył piłkarską karierę. Obecnie pełni funkcję trenera bramkarzy w Lokomtiwie Płowdiw.

Artur Boruc – tego zawodnika nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Charyzmatyczny i kontrowersyjny ulubieniec kibiców Legii. Zadebiutował w warszawskiej drużynie w meczu z Pogonią Szczecin w sezonie 2001/2002. Zastąpił wówczas w bramce Radostina Stanewa. Pozyskany z Pogoni Siedlce, raczkujący dopiero w wielkiej piłce, nikomu nie znany młokos zdał egzamin na najwyższą ocenę. Nie oddał miejsca w składzie do końca sezonu i cieszył się z mistrzostwa Polski. W 2005 roku, po 4 latach gry w swoim ukochanym klubie, Boruc odszedł do słynnego Celticu.

W Glasgow również nie zawodził. Swoimi interwencjami wielokrotnie ratował kolegom skórę.  Jego nazwisko stało się popularne w całej Europie. Z czasem ruszyła fala spekulacji co do jego przyszłości. Media zastanawiały się, który wielki klub zatrudni Artura Boruca.   W efekcie polski bramkarz wylądował w Fiorentinie.  Tam o miejsce w pierwszej jedenastce musiał walczyć z czołowym bramkarzem Serie A – Sebiastenem Freyem. Po początkowych problemach, Boruc doszedł w końcu do bardzo dobrej formy, a Francuz opuścił klub z Florencji. W ciągu 2 lat Polak wystąpił w 62 meczach ligi włoskiej.

22 września 2012 roku podpisał kontrakt z Southampton. Boruc broni regularnie i jest pewnym punktem drużyny. W barwach reprezentacji Polski wystąpił na MŚ 2006 i Euro 2008. Z uwagi na konflikt z byłym selekcjonerem Franciszkiem Smudą nie było mu dane zagrać na Euro 2012. Ostatnio powrócił jednak do kadry Waldemara Fornalika i wystąpił w towarzyskim spotkaniu z Irlandią.

OBROŃCY

Jacek Zieliński trafił do Legii z Igloopolu Dębica w 1992 roku. W barwach „Wojskowych” w ciągu 12 lat rozegrał 329 meczów. Stał się jedną z legend warszawskiego klubu. Zdobył trzy mistrzostwa Polski, trzy razy wygrywał krajowy puchar i raz zwyciężał w rozgrywkach Pucharu Ligi. Przez ponad dekadę był filarem obrony stołecznej drużyny. Niektórzy kibice z sentymentem mówią dzisiaj, że takich stoperów już nie ma. W drużynie narodowej Zieliński rozegrał 60 spotkań i zdobył w nich jednego gola. Jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta. Wystąpił na MŚ w 2002 roku w Korei i Japonii.

Po zakończeniu piłkarskiej kariery, w wieku 37 lat został tymczasowym trenerem Legii. Po nim zespół przejął Dariusz Wdowczyk, który sięgnął później po mistrzostwo Polski. Zieliński był wówczas jego asystentem. W 2007 roku ponownie został trenerem stołecznego klubu, ale po raz kolejny pracował w tym charakterze niejako w okresie przejściowym. Poważną szansę jako pierwszy szkoleniowiec dostał dopiero w Koronie Kielce, ale tam nie osiągnął wielkich wyników. Na początku 2010 roku został asystentem selekcjonera reprezentacji Polski Franciszka Smudy. Pracował z kadrą na Euro 2012. Kibice Legii wybrali go najlepszym obrońcą ostatniej dekady.

Marek Jóźwiak to również jeden z najbardziej utytułowanych piłkarzy historii warszawskiego klubu. Występował w Legii w latach 1987-1996, a później po karierze we Francji i Chinach, powrócił do stolicy. Rozegrał dla warszawskiej drużyny ponad 250 meczów, co również karze stawiać go w gronie najbardziej zasłużonych piłkarzy tego klubu. Swojego ostatniego gola dla Legii strzelił w wieku 37 lat. Daje mu drugie miejsce w klasyfikacji najstarszych strzelców bramek dla Legii. Plasuje się tam tuż za Lucjanem Brychczym. Silny i nieustępliwy obrońca rozegrał także 14 spotkań w kadrze narodowej.

„Beret” po zakończeniu piłkarskiej kariery został skautem. Jesienią 2005 roku podpisał kontrakt z Legią. W czasie swojej 8-letniej pracy (najpierw współpracował z Mirosławem Trzeciakiem) ma na swoim koncie kilka świetnych strzałów, jak i … totalnych pomyłek. Z jednej strony ściągnął do klubu takich piłkarzy jak: Ouattara, Edson, Roger (przy pomocy Mariusza Piekarskiego), Radović, Borysiuk, Rybus, Kuciak czy Ljuboja, ale z drugiej to on stał za zatrudnieniem m.in. Antolovica, Knezevica, Sulera, Hubnika, Manu, Ogbuke, Kelhara czy Ohayona. W klubie miał chyba tylu zwolenników co wrogów. 4 stycznia 2013 roku Legia zakończyła z nim współpracę.

Marjan Gerasimovski trafił do Legii w 2001 roku. Obrońca reprezentacji Macedonii w mistrzowskim sezonie rozegrał 5 spotkań ligowych. Przeważnie spełniał rolę zmiennika. Po klęsce z Valencią (1-6) spalił się psychicznie i do końca pobytu na Łazienkowskiej, był jednym z jej najsłabszych zawodników. A być może nawet najsłabszym… W 2002 roku trafił do drugiej drużyny, skąd przeszedł do Cementarnicy Skopje. Karierę zakończył w 2006 roku w barwach Madżari Solidarnost.

Tomasz Kiełbowicz to dla wielu młodych piłkarz wzór profesjonalizmu. Zawodnik niezwykle ambitny, mający znakomitą jak na polskie warunki wydolność fizyczną. Do tego często straszył bramkarzy swoimi uderzeniami i dośrodkowaniami ze stałych fragmentów gry. Miał bardzo dobrze ułożoną lewą stopę. Do Legii trafił z ekipy lokalnego rywala – Polonii Warszawa. Z tego względu na początku nie miał łatwo, ale z czasem przekonał do siebie kibiców. Przez kilka sezonów był podstawowym zawodnikiem „Wojskowych”. Przed rozpoczęciem obecnej rundy wiosennej, Kiełbowicz postanowił zakończyć karierę. Pozostanie w klubie jako pracownik działu sportowego.

Maciej Murawski również należy do piłkarzy, którzy pojawili się na Łazienkowskiej w kontrowersyjnych okolicznościach. Dla występów w Legii porzucił Lecha Poznań. Zawodnikiem stołecznego klubu był w latach 1998-2002. W Warszawie prezentował dobry poziom. Należał do cenionych piłkarzy na swojej pozycji. Przeważnie występował jako środkowy obrońca lub defensywny pomocnik. W 2002 pojechał z polska reprezentacją na MŚ, gdzie wystąpił w jednym meczu (z USA). Przez cztery lata gry w ekipie „Wojskowych” zapracował na transfer do Bundesligi. W Arminii Bielefeld spisywał się jednak bardzo słabo. Większość meczów przesiedział na ławce rezerwowych lub na trybunach. Później zdecydował się jeszcze na epizod w Grecji (Aris Saloniki i Apollon Kalamaria), a następnie zakończył karierę w Cracovii. Po powrocie do Polski był już cieniem zawodnika, który wyjeżdżał do Bundesligi. Po zakończeniu kariery próbował swoich sił jako trener. Prowadził Lecha Zielona Góra oraz Zawieszę Bydgoszcz. Obecnie jest komentatorem Canal +.

Siergiej Omieljańczuk został zawodnikiem Legii w wieku 21 lat. Transfer Białorusina okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Waleczny i nieustępliwy obrońca, posiadający potężne uderzenie z dystansu, przyczynił się w znacznym stopniu do zdobycia przez „Wojskowych” mistrzostwa Polski. Do dzisiaj pozostaje jedynym Białorusinem w historii, który wystąpił w barwach Legii. On sam z sentymentem wspomina czasy gry przy Łazienkowskiej i twierdzi, że nigdzie nie widział już takiej wspaniałej publiczności jak w Warszawie. Przyznaje też, że chciałby któregoś dnia stanąć na słynnej „Żylecie” i dopingować Legię razem z jej kibicami. Choć spędził w stolicy tylko dwa sezony, to fani uznali go najlepszym prawym obrońcą dekady. Po występach w ekipie „Wojskowych” przeniósł się do Arsenału Kijówm, a później zamienił Ukrainę na Rosję. Łokomotiw Moskwa, Szynnik Jarosławl, FK Rostów, Tieriek Groźny oraz Tom Tomsk – takie klub widnieją w CV Białorusina. Omieljańczuk cały czas występuje w lidze rosyjskiej i jest uznawany za solidnego obrońcę. Ostatnio jego drużyna Tom Tomsk pokonała w meczu towarzyskim Górnika Zabrze 5-0.

POMOCNICY

Aleksandar Vuković przeszedł do Legii za namową swojego rodaka – trenera Dragomira Okuki. Charakter, waleczność, nieustępliwość, płuca ze stali – to cechy którymi „Vuko” podbił serca kibiców Legii. Najbardziej utytułowany obcokrajowiec w klubie i pierwszy zagraniczny kapitan. Podczas 7- letniego pobytu w Warszawie zagrał w 166 meczach. Potem Vuković dwukrotnie odchodził do Grecji, ale nie zrobił tam wielkiej kariery. W związku z tym wrócił do Polski i podpisał kontrakt z Koroną Kielce, w której występuje do dzisiaj. Na murawie wyróżnia się doświadczeniem i boiskowym cwaniactwem. Należy do najlepszych zawodników swojego zespołu. Kilka razy mówiło się już o jego powrocie na Łazienkowską, ale ostatecznie nic z tego nie wynikło. Posiada polskie obywatelstwo. Fani wybrali go najlepszym defensywnym pomocnikiem Legii ostatniej dekady.

Adam Majewski kosztował Legię milion marek. Do stolicy trafił w 1999 roku z Lecha Poznań. W mistrzowskim sezonie regularnie pojawiał się na boisku. Był raczej facetem od „czarnej roboty”, spełniającym typowo defensywne zadania. Stąd też jego nazwisko pewnie nie pozostało na długo w pamięci wielu kibiców. W 2003 roku odszedł do Panioniosu Ateny. W Grecji nie zachwycił i po roku powrócił do kraju, gdzie grał jeszcze w Wiśle Płock, Lechu Poznań i Zawiszy Bydgoszcz. W 2010 roku definitywnie zakończył karierę z powodu kontuzji więzadeł krzyżowych.

Jacek Magiera od wiosny sezonu 1996/1997 przez kolejnych 9 lat (z półroczną przerwą na wypożyczenie do Widzewa Łódź) reprezentował barwy Legii Warszawa. Choć niewidoczny, to bardzo pracowity zawodnik. Ceniony przez wszystkich kibiców stołecznego klubu. W barwach „Wojskowych” wystąpił w niemal 200 meczach. Następnie przeniósł się do rodzinnej Częstochowy, by grać w tamtejszym Rakowie. Podobnie jak Murawski, karierę zakończył w Cracovii. „Magic” był kapitanem reprezentacji Polski U-17 na MŚ w Japonii 1993 roku. Nasza drużyna zajęła wówczas czwarte miejsce. Po zakończeniu kariery magister historii dołączył do sztabu szkoleniowego Legii. Obecnie pełni funkcję asystenta Jana Urbana.

Mariusz Piekarski podpisał kontrakt z Legią w 1999 roku. Przyjechał do Polski po brazylijskich wojażach. Niektórzy mówią, że jego największym osiągnięciem w Kraju Kawy było poślubienie Miss tego kraju. Poza tym Piekarski znany był raczej z zamiłowania do rozrywek. Jak na polskie warunki był jednak graczem obdarzonym wysokimi umiejętnościami technicznymi. Spędził jeden sezon we francuskiej lidze w SC Bastii. W Legii nie należał jednak do najmocniejszych punktów drużyny. Większe zasługi dla tego klubu miał jako menadżer. Dzięki swoim znajomościom w Ameryce Południowej pomagał m.in. przy transferach Edsona czy Rogera. Ale ostatnio nawet tutaj karta się odwróciła. Piekarski jako agent zaczął skutecznie osłabiać Legię. Za jego sprawą stolicę opuścili Ariel Borysiuk, Maciej Rybus i Marcin Komorowski, a następny w kolejce jest podobno Artur Jędrzejczyk.

Tomasz Sokołowski spędził w Legii kilkanaście sezonów. W tym okresie zapracował sobie na wielki szacunek stołecznych kibiców. Miał duży udział w mistrzostwie Polski 2001/02. Jego specjalnością były uderzenie z dystansu, kandydujące często do tytułu „bramek sezonu”. Był piłkarzem niezwykle wszechstronnym. Występował właściwie na każdej pozycji w drugiej linii. Po odejściu z Legii trafił do Górnika Łęczna, a potem grał jeszcze w Ruchu Chorzów, Jagiellonii Białystok i UKS Łady. Posiada licencję trenerską II klasy w Polsce i licencję UEFA klasy A. Pracuje jako trener w Akademii Piłkarskiej KP Legia i prowadzi drużynę rocznika 1996.

Bartosz Karwan trafił do Legii w 1997 roku. Szybki, silny i błyskotliwy skrzydłowy na przełomie wieków był postrachem naszej ekstraklasy. Zasłużył się również dla reprezentacji Polski, strzelając bardzo ważnego gola w meczu eliminacji MŚ 2002 z Norwegią (3-2). M.in. dzięki temu trafieniu polscy piłkarze przełamali klątwę i po 16 latach przerwy pojechali na Mundial. Na tym wielkim turnieju Karwan nie mógł jednak wystąpić z powodu kontuzji. Po dobrych występach w Legii skrzydłowy przeniósł się do Bundesligi. Transfer do Herthy Berlin wydawał się być spełnieniem marzeń, ale Polak nie zdał egzaminu. Nie przebił się tam do wyjściowego składu, a z czasem zupełnie stracił głowę. Kiedy trener chciał dać mu szansę w jednym z meczów, okazało się, że Karwan zapomniał z szatni klubowej koszulki… Po tamtym wydarzeniu był już w Berlinie skreślony. Skruszony musiał powrócić do Polski. Najpierw sięgnął z Legią po drugi tytuł mistrza Polski, ale potem było już tylko gorzej. Kompletnie stracił formę. Przeszedł do Arki, a później do GKS-u Katowice. Obecnie występuje w trzecioligowym zespole Mazura Karczew, a także w reprezentacji Oldbojów Śląska.

Tomasz Jarzębowski należał do grona solidnych ligowców. Spełniał głównie zadania defensywne, ale udało mu się strzelić też kilka bramek po stałych fragmentach gry. Kibice Legii wspominają, że miał serce do gry i wielką ambicję. Niestety często nękały go kontuzje i dlatego nie mógł do końca ustabilizować swojej formy. Po odejściu z Warszawy reprezentował barwy Miedzi Legnica i Arki Gdynia, której jeszcze niedawno był kapitanem.

NAPASTNICY

Stanko Svitlica to pierwszy zagraniczny król strzelców w historii naszej ligi. Ze swoimi rodakami – Okuką i Vukoviciem stworzył niezapomniany tercet, wspominany w stolicy do dziś. Był typowym sępem pola karnego. Umiał znaleźć się we właściwym miejscu w odpowiednim czasie. „Stanko Svitlica, kocha cie cała stolica” – śpiewali kibice Legii na mistrzowskiej fecie. Ale tak skuteczny jak w Warszawie, nie był już nigdzie indziej. W 2004 roku odszedł do Hannoveru, gdzie kompletnie sobie nie poradził. Dwa lata później wrócił do Polski. Został zawodnikiem Wisły Kraków, ale w tym klubie leczył tylko kontuje. Na boisku pojawił się dosłownie na kilkanaście minut. Na koniec kariery udał się do swojej ojczyzny. Obecnie jest menadżerem piłkarskim.

Cezary Kucharski był jednym z najlepszych zawodników Legii w sezonie mistrzowskim 2001/02. Został później nawet powołany przez Jerzego Engela do reprezentacji Polski na MŚ 2002. „Kucharz” odpowiadał za ofensywne poczynania Legii i trzymał atmosferę w szatni. Bez wątpienia należał do najbardziej charyzmatycznych piłkarzy tamtej ekipy. Po występach przy Łazienkowskiej przeniósł się do Iraklisu Saloniki, a potem zaliczył jeszcze kilka występów w barwach Górnika Łęczna. Po zakończeniu kariery jego życie nabrało chyba jeszcze większego tempa. Zaczął sprawdzać się na wielu polach. Przez pewien okres był właścicielem strony internetowej legia.net, a później został menadżerem piłkarskim. Jego największym łupem jest z całą pewnością Robert Lewandowski, o którego transferze czytamy ostatnio w mediach kilka razy dziennie. Oprócz tego współpracuje z nim m.in. Michał Kucharczyk. W 2011 roku Kucharski postanowił zająć się polityką i uzyskał mandat poselski z listy PO, zdobywając 7910 głosów. Otrzymał również tytuł honorowego obywatela miasta Tarnobrzega.

Sylwester Czereszewski zdobył w sezonie 2001/02 kilka ważnych bramek. Choć coraz rzadziej występował w pierwszym składzie, to ciągle warto było mieć tego zawodnika w kadrze. W końcu trzy sezony wcześniej był królem strzelców ekstraklasy. Strzelał, asystował i przede wszystkim – w każdym meczu dawał z siebie wszystko. Później jednak naraził się kibicom Legii i odszedł do Lecha Poznań. Do dzisiaj jego osoba budzi przy Łazienkowskiej mieszane odczucia. W Poznaniu bynajmniej nie zachwycił… Najlepsze lata piłkarskiej kariery miał już za sobą. „Czereś” zaliczył potem jeszcze epizody w Górniku Łęczna i Odrze Wodzisław, po czym zakończył profesjonalną karierę. Dziś jest zawodnikiem amatorskiej Fortuny Gągławki.

Autor: Dawid Kwika

Autor prowadzi również bloga: miedzy-slupkami.blogspot.com

6 komentarze
  1. dsfert fe5tb546n45 dodał komentarz dnia 13 lipiec 2013

    no dobra jest fajny fragment z Szalą, a co z Yahayą i Wróblewskim?

    • Mark dodał komentarz dnia 14 lipiec 2013

      „Kilku zawodników musieliśmy przyciąć, bo artykuł byłby już bardzo obszerny… A i tak zresztą jest dość spory. Ois tych wszystkich zawodników znajduje się na blogu autora: miedzy-slupkami.blogspot.com”

      Wyraźnie Ci napisali w komentarzu.

  2. grijjo dodał komentarz dnia 3 marzec 2013

    dzięki

  3. MR dodał komentarz dnia 2 marzec 2013

    Kilku zawodników musieliśmy przyciąć, bo artykuł byłby już bardzo obszerny… A i tak zresztą jest dość spory. Ale opis tych wszystkich zawodników znajduje się na blogu autora: miedzy-slupkami.blogspot.com

    A jeśli chodzi o Wojciecha Szalę, to pisaliśmy już kiedyś o nim w artykule o Legii 2005/06. Oto ten fragment:

    „Na prawej obronie najczęściej grał Wojciech Szala. Zawodnik związany z Legią przez blisko 10 sezonów, z czasem został jej kapitanem. Jego waleczność i nieustępliwość udzielała się kolegom z drużyny. Szala stał się jednym z ulubieńców kibiców, którzy nawet żartobliwie nazywali go czasem „Szalgado” (od Michela Salgado – prawego obrońcy Realu Madryt). W sezonie 2010/11 powrócił do GKS-u Katowice, którego jest wychowankiem. Tam zakończył swoją karierę. Kilka miesięcy temu był jednym z kandydatów do objęcia fotela prezesa katowickiego klubu.”

  4. grijjo dodał komentarz dnia 2 marzec 2013

    a gdzie Szala,Wróblewski,Yahaya i Kowalczyk??oni też grali w tamtym sezonie,Wróblewski-świetna bramka w superpucharze z Wisła

  5. Trintuc dodał komentarz dnia 2 marzec 2013

    swietny artykul

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>