Z cyklu „co robią dzisiaj?”: Wisła 2002/03

13
gru
18
Redakcja
Kamil Kosowski

Artykuł o Legii Warszawa 2005/06 cieszył się sporym zainteresowaniem, dlatego dzisiaj kontynuujemy nasz cykl. Na prośbę Czytelników sprawdzamy, co dzisiaj dzieje się z piłkarzami, którzy bronili barw Wisły w pamiętnym sezonie 2002/03. Krakowski klub wyeliminował wtedy z Pucharu UEFA m.in. AC Parmę i Schalke 04 Gelsenkirchen.

TRENER

Wielkim dowódcą tamtej ekipy był Henryk Kasperczak. Gdy Wisła szalała na europejskich stadionach, wydawało się, że kwestią czasu jest tylko, kiedy jej doświadczony szkoleniowiec obejmie fotel selekcjonera reprezentacji Polski. Nigdy jednak do tego nie doszło. Mit Kasperczaka runął w 2009 roku. Wtedy właśnie prowadzony przez niego Górnik Zabrze spadł z ekstraklasy, mimo iż wcześniej w okienku transferowym wydał na nowych graczy niemałe pieniądze.

To niepowodzenie nie zraziło Bogusława Cupiała, który rok później ponownie zatrudnił Kasperczaka na stanowisku trenera Wisły. Warunkiem zatrudnienia było ponoć złożenie „samokrytyki” przez trenera (po pierwszym rozstaniu szkoleniowiec domagał się od właściciela klubu zaległych pieniędzy). Kasperczak wycofał wszelkie żądania i ponownie objął „Białą Gwiazdę”.

Tego epizodu nie będzie jednak miło wspominał. Najpierw Wisła przegrała z Lechem Poznań walkę o mistrzostwo Polski, a później skompromitowała się w Lidze Europy w pojedynku z azerskim Karabachem Agdam. Po tym meczu dni Kasperczaka w Krakowie były policzone. W sezonie 2010/11 polski szkoleniowiec prowadził grecką Kavalę, ale bez większych sukcesów. Od marca 2011 roku pozostaje bezrobotny, choć latem media łączyły go z zespołem Lecha Poznań.

BRAMKARZ

Bramki Wisły w tym czasie strzegł Angelo Hugues. Niektórzy kibice do dzisiaj zarzucają mu błędy w dwumeczu z Lazio Rzym, ale trzeba przyznać, że Francuz generalnie prezentował raczej przyzwoity poziom. Na pewno daleko mu do innych transferowych niewypałów Wisły. Po roku gry opuścił Kraków z mistrzostwem i Pucharem Polski na koncie. Po rozstaniu z „Białą Gwiazdą” domagał się zaległych pieniędzy i pozwał nawet krakowski klub przed sąd arbitrażowy FIFA.

Wrócił do Francji i został zawodnikiem Bastii, a rok później przeniósł się do regionalnego Gallia Club Lunel. Tam planował zakończyć swoją karierę, ale nieoczekiwanie pojawiła się oferta z Kataru. Francuski bramkarz w wieku 40. lat występował w zespole Al Gharrafa Doha i dorobił nieco do emerytury. Po tej przygodzie przyszedł wreszcie czas, by zawiesić buty na kołku i oddać się życiu rodzinnemu. Hugues na trwałe zapisał się w historii polskiej ekstraklasy. Był pierwszym Francuzem, który wystąpił w naszej lidze.

OBROŃCY

Na prawej obronie pewne miejsce miał Marcin Baszczyński, który był jednym z ulubieńców kibiców. Tak naprawdę to pozostaje nim do dzisiaj, bo ilekroć powraca na stadion przy ul. Reymonta, można usłyszeć znaną przyśpiewkę: „Baszczu z nami, z kibicami!”. W 2009 roku, po prawie 10 latach gry w Krakowie, opuścił Wisłę. To była niezrozumiała decyzja władz tego klubu. Kontrakt Baszczyńskiego nie został przedłużony, mimo licznych próśb ze strony kibiców. Były reprezentant Polski przeniósł się do greckiego Atromitosu Ateny, gdzie występował głównie na środku defensywy i radził sobie bardzo dobrze. Od czerwca 2011 roku jest zawodnikiem Polonii Warszawa. W wieku 35. lat imponuje szybkością i zaangażowaniem, należy do najlepszych obrońców naszej ligi. Dziś miejsce w pierwszym składzie Wisły miałby „w ciemno”, ale krakowianie nie chcieli go przygarnąć nawet, gdy szukał klubu po powrocie z Grecji…

Na środku obrony prym wiódł Arkadiusz Głowacki. Bardzo zasłużony piłkarz dla krakowskiego klubu. I kolejny zawodnik, który spędził w Wiśle prawie dekadę. W tym czasie świętował aż sześć tytułów mistrzowskich! W 2010 roku odszedł do Trabzonsporu. Osoby bliżej związane z klubem, twierdziły, że to był jego protest przeciwko decyzjom władz Wisły, które zwolniły Macieja Skorżę i zatrudniły ponownie Henryka Kasperczaka. Turcy złożyli ofertę opiewającą na 1,5 miliona euro. Głowacki zbierał w tamtejszej lidze dobre recenzje. Świetnie spisał się m.in. w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Interowi Mediolan, wygranym przez Trabzonspor 1-0 na San Siro. Po dwóch latach spędzonych w Turcji „Głowa” powrócił do Wisły. W tej rundzie wystąpił w 8 meczach ekstraklasy. Obecnie leczy kontuzję.

Partnerem Głowackiego na środku defensywy był Mariusz Jop. W tamtym okresie uchodził za solidnego obrońcę. W 2004 roku Wisła sprzedała go za kilkaset tysięcy euro do FK Moskwa. I pewnie wszystko skończyłoby się szczęśliwie, gdyby… nie wrócił do Krakowa. Dzisiaj jego nazwisko kojarzy się wszystkim kibicom z pamiętnym samobójczym trafieniem w derbach Krakowa. Ten gol pozbawił Wisłę tytułu mistrza Polski, a podarował go Lechowi Poznań. Po koszmarnym kiksie Jop musiał opuścić „Białą Gwiazdę”, związał się dwuletnim kontraktem z Górnikiem Zabrze. W listopadzie 2011 roku zakończył karierę. – Na pewno mogę być zadowolony. Choć nie byłem wielkim talentem, to wycisnąłem z siebie tyle, ile można było. Dzięki zaangażowaniu i odpowiedniemu podejściu udało mi się zrealizować marzenia – powiedział po ogłoszeniu swojej decyzji.

Na lewej obronie występował Maciej Stolarczyk. Kibice początkowo byli sceptycznie nastawieni do tego transferu, ale szybko przekonali się, że „Stolar” może dać drużynie jakość. Jego charakter i zaangażowanie zasługiwały na szacunek. W Krakowie ambitny obrońca spędził aż pięć lat. Trener Maciej Skorża nie znalazł dla niego miejsca w budowanym przez siebie nowym zespole. Stolarczyka do GKS-u Bełchatów przygarnął za to Orest Lenczyk. W tej drużynie, która występował wówczas w europejskich pucharach, potrzebny był doświadczony zawodnik trzymający atmosferę w szatni. Były wiślak wydawał się idealnym kandydatem. Po występach w GKS-ie zakończył karierę i powrócił do rodzinnego Szczecina. W sierpniu 2010 roku został nawet pierwszym trenerem Pogoni. Na tym stanowisku przetrwał jednak niecałe trzy miesiące, a później szkolił szczecińską młodzież. Razem z Olgierdem Moskalewiczem i Radosławem Majdanem założył Akademię piłkarską dla dzieci. Ostatnio został też mianowany jednym z działaczy Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej.

POMOCNICY  

Na prawej pomocy świetnie spisywał się Kalu Uche, którego niedawno uznaliśmy najlepszym obcokrajowcem w historii polskiej ekstraklasy. Nigeryjczyk trafił do Wisły z rezerw Espanyolu. Miał właściwie wszystko, czego potrzeba dobremu skrzydłowemu – szybkość, technikę i przebojowość. Z czasem zaczął jednak stwarzać Wiśle problemy. Kiedy krakowianie nie zgodzili się sprzedać go do Ajaksu Amsterdam, odmówił występu w meczu eliminacji Ligi Mistrzów. Został za to zawieszony przez klub na pół roku. Z czasem przeprosił wszystkich i nawet wrócił do drużyny, ale stało się jasne, że „Biała Gwiazda” nie może z tym zawodnikiem wiązać przyszłości. Najpierw wypożyczyła go do Bordeaux, a później ostatecznie sprzedała do Almerii. W Primera Division potwierdził swój potencjał. Stał się etatowym zawodnikiem pierwszego składu i zdobywał sporo bramek (strzelił gola m.in. Realowi Madryt). Z reprezentacją Nigerii wziął udział w Mundialu 2010. W 2011 roku przeniósł się do Neuchatel Xamax, a później powrócił jeszcze do Espanyolu. Obecnie występuje w tureckiej ekstraklasie w zespole Kasimpasa, z którym w czerwcu podpisał trzyletni kontrakt. W 11 meczach strzelił tam 6 goli.

Na środku pomocy występowali przeważnie dwaj piłkarze z trójki: Mirosław Szymkowiak, Paweł Strąk i Mauro Cantoro.

Mirosław Szymkowiak opuścił Wisłę zimą 2004 roku. To był jednych z pierwszych sygnałów rozpadu tamtej ekipy. Trenerem został w tym okresie Verner Liczka, a Szymkowiak postanowił odejść do Trabzonsporu. W Turcji spisywał się dobrze, ale w 2006 roku nieoczekiwanie zakończył piłkarską karierę. Miał wtedy niespełna 30 lat! Po przyjeździe do Polski otrzymał oferty z kilku klubów ekstraklasy, ale nie chciał wracać do futbolu. Po zakończeniu kariery jego działalność zawodowa jest bardzo bogata: współpracuje z telewizją „Canal +” jako ekspert; prowadzi Akademię Piłkarską 21 im. Henryka Reymana razem z Tomaszem Frankowskim i Markiem Koniecznym; a także założył nawet swój zakład fryzjerski. Ostatnio kilka razy wybiegł na boisko w barwach oldbojów Wisły Kraków w rozgrywkach Pucharu Polski.

Kariera Pawła Strąka przybrała zupełnie zaskakujący obrót. Piłkarz, który zapowiadał się na bardzo solidnego defensywnego pomocnika polskiej reprezentacji, wylądował na chwilę nawet w A klasie. Ale po kolei… Po opuszczeniu Wisły nie było jeszcze tak źle. Najpierw Zagłębie Lubin, a potem trzy sezony w GKS-ie Bełchatów. Strąk spisywał się tam całkiem przyzwoicie i później otrzymał ofertę z austriackiego SV Ried. W sezonie 2008/09 Henryk Kasperczak ściągnął go do broniącego się przed spadkiem Górnika Zabrze. Strąk otrzymał od nowego sponsora wysoki kontrakt, ale klub nie utrzymał się w ekstraklasie. Od tego czasu zaczęły się jego problemy. Umowa Strąka obciążała budżet i działacze bardzo chcieli pozbyć się tego zawodnika… Do tego stopnia, że zesłali go do rezerw występujących we wspomnianej A klasie. Po jakimś czasie wreszcie udało się rozwiązać kontrakt z Górnikiem. Strąk chyba wreszcie wychodzi na prostą, bo znalazł zatrudnienie w Zawiszy Bydgoszcz i ostatnio gra tam w wyjściowym składzie. Być może wkrótce wróci na poziom ekstraklasy…

Alternatywą w środku pomocy był Mauro Cantoro. Argentyński pomocnik w Polsce wyrobił sobie uznaną markę. Z Wisłą sięgnął po pięć tytułów mistrzowskich. Po opuszczeniu Krakowa nieoczekiwanie związał się z Odrą Wodzisław, która kurczowo broniła się przed spadkiem i szukała wzmocnień. Projekt opierający się na kilku szybkich i skutecznych transferach nie wypalił. Odra nie utrzymała się w ekstraklasie, a Cantoro wrócił do Argentyny. Występował tam w zespołach Juventud Antoniana oraz Deportivo Moron. Wydawało się, że lada chwila otrzymamy informację o końcu jego kariery, a tymczasem w ostatnich dniach Cantoro związał się kontraktem z beniaminkiem peruwiańskiej ekstraklasy – FC Pacifico. Były piłkarz Wisły przyznał, że nie czuje się jeszcze emerytem i zamierza pomóc swojej drużynie w walce o utrzymanie w tamtejszej lidze.

Na lewej pomocy niekwestionowaną pozycję miał Kamil Kosowski. Po sezonie 2002/03 zdecydował się jednak opuścić Wisłę i nie pomógł swoim kolegom w walce o awans do Ligi Mistrzów. W wywiadzie dla „Czasu Futbolu” przyznał, że gdyby dzisiaj miał podejmować decyzję, to na pewno postąpiłby inaczej. Co by nie mówić, Kosowski kilka europejskich klubów w swojej karierze zaliczył. FC Kaiserslautern, Southampton, Chievo, Cadiz, APOEL i Apollon Limassol – widnieją w CV polskiego skrzydłowego. Najmilej może chyba wspominać pobyt w Nikozji, bo tam wreszcie mógł zagrać w upragnionej Lidze Mistrzów. W „między czasie” wrócił jeszcze do Wisły, gdzie przez pół roku występował w zespole Macieja Skorży. W trakcie tzw. spotkania wigilijnego miało dojść do kłótni pomiędzy Cupiałem a Kosowskim. To właśnie ona miała przekreślić jego szansę na nową umowę z krakowskim klubem. W 2011 roku podpisał kontrakt z GKS-em Bełchatów. Patrząc z perspektywy czasu, to nie była najlepsza decyzja. Kosowski zaczął narzekać, że klub ma wobec niego niemałe zaległości finansowe. Tymczasem w październiku tego roku, po porażce GKS-u z Polonią Warszawa 0-5, został przesunięty do drużyny Młodej Ekstraklasy za brak zaangażowania w grę. W Bełchatowie już chyba nie wystąpi, bo jego sytuacji nie poprawiła nawet zmiana trenera w tym klubie…

NAPASTNICY

Tutaj znowu mamy do wyboru trzech zawodników. Maciej Żurawski, Marcin Kuźba i Tomasz Frankowski. Opiszemy pokrótce każdego z nich.

Maciej Żurawski długo nosił się z zamiarem opuszczenia Wisły. Ofert w końcu nie brakowało, bo był jednym z najjaśniejszych punktów „Białej Gwiazdy” w Pucharze UEFA. W tych rozgrywkach strzelił 10 goli w 10 meczach (lepszy od niego był wtedy tylko Henrik Larsson z Celtiku). Ale Żurawski postanowił powalczyć z krakowskim klubem o awans do Ligi Mistrzów. Odszedł dopiero po kolejnych dwóch nieudanych próbach. W 2005 roku podpisał kontrakt z Celtikiem, z którym w następnym sezonie zagrał wreszcie w Champions League. Po niezłych występach w szkockim klubie reprezentował jeszcze barwy Larissy i Omonii Nikozja. W 2010 roku powrócił do Wisły. „Żuraw władca muraw!” – krzyczały znowu krakowskie trybuny, ale… to nie był już ten sam Żurawski. U trenera Roberta Maaskanta szybko stracił miejsce w wyjściowym składzie. Na koniec kariery wywalczył wprawdzie jeszcze piąte mistrzostwo Polski, ale dopisał je głównie jako rezerwowy. Przy Reymonta pożegnano go jednak z właściwymi honorami. Gdy opuszczał boisko w ostatnim meczu, jego koledzy z drużyny utworzyli szpaler, a cały stadion skandował jego nazwisko. Obecnie Żurawski pełni funkcję ambasadora Wisły. Uczestniczy w różnego rodzaju akcjach czy imprezach promujących krakowski klub.

W sezonie 2002/03 Marcin Kuźba przeżywał prawdziwy szczyt formy. W linii ataku bardzo dobrze uzupełniał się z Żurawskim. Kuźba w przeciwieństwie do swojego kolegi z przedniej formacji, postanowił opuścić Wisłę przed eliminacjami Ligi Mistrzów. Po długich negocjacjach nie zgodził się na przedłużenie swojej umowy i podpisał kontrakt z Olympiacosem Pireus. W Grecji zaczęły się problemy ze zdrowiem i polski napastnik nie wywalczył sobie miejsca w składzie. Po sezonie powrócił do Wisły. Kontuzje nękały go już jednak do końca kariery. Trzy niezbyt udane sezony w Krakowie, później jeszcze rok w Górniku i Kuźba musiał zawiesić buty na kołku. Dzisiaj jest jednym z wiślackich skautów i odpowiada za transfery do klubu.

W opisywanym przez nas sezonie Tomasz Frankowski był głównie zmiennikiem Żurawskiego lub Kuźby, ale przy takim zestawieniu nie możemy pominąć tego piłkarza. „Łowca bramek” opuścił Wisłę w 2005 roku po pamiętnej porażce z Panathinaikosem Ateny w eliminacjach Ligi Mistrzów. Wielu kibiców do dzisiaj nie może zapomnieć mu tego odejścia w ostatnich dniach okienka transferowego. Na jednym z późniejszych meczów Frankowskiego przywitał transparent „Mogłeś być żywą legendą, a jesteś zwykłym judaszem”. Ta sprawa długo dzieliła kibiców Wisły. A „Franek” nie zrobił wielkiej kariery zagranicą. W Elche, Wolverhampton, Tenerife i Chicago Fire łącznie zdobył niewiele ponad 10 bramek. W 2009 roku powrócił do Jagiellonii Białystok, której jest wychowankiem. Do dzisiaj z powodzeniem występuje i strzela gole w naszej ekstraklasie. W klasyfikacji wszech czasów zajmuje czwarte miejsce z 165 bramkami na koncie. Do trzeciego Gerard Cieślika brakuje mu już tylko dwóch trafień. W trakcie Euro 2012 był trenerem napastników polskiej reprezentacji. Oprócz tego, wspólnie z Mirosławem Szymkowiakiem działa we wspomnianej już wcześniej Akademii Piłkarskiej 21.

***

Nie tak dawno minęło dziesięć lat od wspaniałych zwycięstw tej drużyny nad mocnymi europejskimi klubami. Choć ten artykuł kosztował sporo pracy, to wspominanie tamtych sukcesów polskiego zespołu na arenie międzynarodowej było dla mnie prawdziwą przyjemnością…

13 komentarze
  1. samopodpalenie dodał komentarz dnia 2 stycznia 2013

    spoko artykół,pamiętam pamiętam…

  2. Asher dodał komentarz dnia 29 grudnia 2012

    Podpisuje się pod kolegami – proszę o Groclin :)

  3. KOLO dodał komentarz dnia 23 grudnia 2012

    GROCLIN, POPIERAM;0

  4. paterrro dodał komentarz dnia 22 grudnia 2012

    Porządny solidny artykuł. Tak dalej! pozdrawiam

  5. taki jeden z krakowa dodał komentarz dnia 21 grudnia 2012

    wisła pany. gdzie sa chłopcy z tamtych lat.mysle jakby wtedy sciagnac najlepszych graczy wisły ,legii,poloni warszawa ,widzewa czy pogoni w owym czasie i dzisiejszych przeciwników w kwalifikacjach ligi mistrzów, to co roku byśmy tam w lm grali ze sporymi szansami na wyjście z grupy.

  6. Pentak dodał komentarz dnia 21 grudnia 2012

    @jssa aka ziikki: Twórcą to Ty nie będziesz, a dziękować to możesz twórcom ;)

  7. Milanista dodał komentarz dnia 19 grudnia 2012

    Może kolej na Groclin?

  8. Milanista dodał komentarz dnia 19 grudnia 2012

    Mam podobne odczucia jak „Coach”. Dlaczego ten zespół w takim składzie nie walczył o LM? Widocznie taka jest już nasza liga. Co do artykułu jak zwykle duża 5.

  9. Coach dodał komentarz dnia 18 grudnia 2012

    świetny artykuł, i piękne czasy ach początek zainteresowań piłką nożną i Polska drużyna z takim składem i te niezapomniane mecze – to 4:1 z Schalke do końca życia będę pamiętał!

  10. jssa dodał komentarz dnia 18 grudnia 2012

    Bardzo fajny , także dziękuje twórcą :D

    • robert sheakspeare dodał komentarz dnia 22 grudnia 2012

      hahaha!hahaha!

  11. ziikki dodał komentarz dnia 18 grudnia 2012

    Artykuł wart pracy , dziękuje twórcą:)

    • robert sheakspeare dodał komentarz dnia 22 grudnia 2012

      hahaha!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>