Z Rosją na remis. Znowu jest nadzieja!

1
cze
13
Redakcja
Jakub Błaszczykowski

Chociaż reprezentacja Polski tylko zremisowała z Rosją, to udało jej się osiągnąć coś znacznie bardziej cennego. „Biało-czerwoni” pokazali kibicom, że mogą nawiązać walkę nawet z bardzo silnymi rywalami i sprawili, że losy awansu przed decydującą kolejką spotkań wciąż zależą wyłącznie od nich.

Kiedy w 37. minucie meczu nasi piłkarze stracili bramkę po uderzeniu Ałana Dżagojewa, kibice w całej Polsce zamarli. Błyskawicznie odżyły demony ze spotkania z Grecją. Kadra do końca pierwszej połowy grała jak sparaliżowana i przed drugą odsłoną niewielu wierzyło w to, że uda jej się osiągnąć korzystny wynik.

A jednak. Drugie 45 minut wtorkowego meczu było w wykonaniu „Biało-czerwonych” bardzo udane. Podopieczni trenera Smudy nie tylko doprowadzili do wyrównania, ale powtórnie wlali w serca kibiców nadzieję i pokazali, że wiele oskarżeń, jakie kierowano pod ich adresem po remisie z Grecją, było bezpodstawnych.

Przede wszystkim Polacy dobrze wyglądali pod względem fizycznym i tym razem to oni w drugiej połowie zabiegali rywali. Solidnie wyglądała obrona, z twardzielami Perquisem i Wasilewskim. Nareszcie stwarzaliśmy zagrożenie po stałych fragmentach gry, które kilka razy znakomicie wykonywał Ludo Obraniak. Pochwały należą się także piłkarzom środka pola i oczywiście tercetowi z Borussii Dortmund dającemu kadrze Smudy ogromną jakość.

Przemysław Tytoń nieoczekiwanie wyrasta na jednego z największych wygranych trwających mistrzostw. Selekcjoner Smuda będzie miał przed meczem z Czechami spory ból głowy. Ciekawe, czy postawi ostatecznie na Tytonia, czy na Wojciecha Szczęsnego, który odcierpiał już karę za czerwoną kartkę w meczu z Grecją? Zdecydowanie bardziej prawdopodobna wydaje się ta pierwsza ewentualność, bo na razie Tytoń oprócz dużych umiejętności ma też masę szczęścia, a tego samego nie może powiedzieć Szczęsny.

Słabszym ogniwem kadry pozostaje Sebastian Boenisch, który wciąż jest daleki od formy, jaką prezentował przed tym jak doznał długotrwałej kontuzji. We wtorek techniczne niedostatki nadrabiał jednak zaangażowaniem i wydaje się, że nawet grając na 70 procent możliwości jest na lewej obronie pewniejszy niż Jakub Wawrzyniak.

Franciszek Smuda pokazał we wtorek, że potrafi wstrząsnąć drużyną w przerwie meczu. „Biało-czerwoni” w drugiej połowie rzucili się rywalom do gardeł, a selekcjoner szalał przy linii bocznej. Widać było, że Smuda jest gotów umrzeć za korzystny wynik, czego nie można powiedzieć o siedzącym z założonymi rękami trenerze Rosjan – Dicku Advocaacie.

Musimy jednak wrzucić kamyczek do ogródka selekcjonera naszej kadry. Po raz kolejny bardzo długo czekał na wprowadzenie jakichkolwiek zmian w zespole, a poważną szansę dał tylko jednemu zawodnikowi – Adrianowi Mierzejewskiemu, który zagrał niewiele ponad kwadrans.

Wtorkowy mecz na Stadionie Narodowym pokazał, że zbyt szybko ochrzczono Rosję jednym z faworytów turnieju. Zespół Dicka Advocaata po przerwie wyraźnie opadł z sił i popełniał sporo błędów, które niejednokrotnie wykorzystywali nasi piłkarze. Trochę szkoda, że Polacy nie potrafili wbić Rosjanom drugiej bramki, kiedy ci po godzinie gry przeżywali kryzys przełamany dopiero w ostatnich dziesięciu minutach.

O awans do ćwierćfinału zagramy już w sobotę z Czechami. Piłkarze Michala Bilka nie są ani tak słabi jak w spotkaniu z Rosją, ani tak mocni jak w pierwszej połowie meczu z Grecją. O ich ofensywnej sile decydują Petr Jiracek i Vaclav Pilar, których nazwiska na arenie międzynarodowej wciąż znaczą niewiele, wspierani kilkoma doświadczonymi kadrowiczami.

Kiedy piszemy ten tekst, nie wiemy jeszcze, czy na sobotni mecz do drużyny Czechów wróci rozgrywający Tomas Rosicky, który doznał kontuzji i nie wyszedł na drugą połowę spotkania z Grecją. Bez niego zespół naszych południowych sąsiadów stracił wiele ze swojej wartości i nie dochodził już tak łatwo do podbramkowych sytuacji.

EURO 2012 nie jest na razie udane dla Petra Cecha, który straszy napastników rywali głównie nazwiskiem. Bramkarz Chelsea najpierw cztery razy wyciągał piłkę z siatki po uderzeniach Rosjan, a we wtorek popełnił błąd bezlitośnie wykorzystany przez Theofanisa Gekasa.

Czy w sobotę Cecha pokona także któryś z Polaków? Mamy podstawy, by w to wierzyć.

* * *

Noty Polaków: Tytoń 7 – Piszczek 6, Perquis 7, Wasilewski 7, Boenisch 5 – Dudka 6, Murawski 6, Polanski 7 – Obraniak 7, Błaszczykowski 8 – Lewandowski 6.

Zmiennicy: Mierzejewski 6. Matuszczyk i Brożek grali zbyt krótko aby ich ocenić.

1 komentarz
  1. jeju dodał komentarz dnia 16 czerwca 2012

    Jezeli nawet przegraja, to nic wielkiego,mloda druzyna przyslosci(brakuje zgrania)!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>