„Żaby w nocy kumkały.” – ranking najgłupszych wymówek piłkarzy.

0
lis
4
Redakcja
23255_zaby-smieszne

Czasami oglądając wywiady z piłkarzami po meczu wydaje nam się, że ich tłumaczenia są trochę dziwne, czasami nawet śmieszne. W tym rankingu postaram się przedstawić najbardziej idiotyczne wymówki piłkarzy i trenerów o jakichś słyszeliśmy.

6.„Moje stopy się palą, skarpetki są za gorące!”

Podczas EURO 2004 Włosi spisywali się fatalnie, skończyli je na fazie grupowej. Po jednym z meczów, kiedy to „Azzurri” zremisowali bezbramkowo z Danią, Francesco Totti tłumaczył przegraną złym wyrobem butów i skarpetek. „Czuję się, jakbym stąpał po gorącym piasku”, wtórował mu Christian Panucci, któremu z kolei przeszkadzał… materiał z jakich uszyte zostały skarpetki, według niego był on zbyt szorstki. Na szczęście w porę swoich kolegów utemperował Alessandro Nesta, mówiąc, że Totti jest taki dobry, że równie dobrzy mógłby grać bez butów.

5. „Za dużo gram na konsoli”

Znany angielski bramkarz David James, który obecnie strzeże bramki Vestmannaeyja, niegdyś grał w Premier League. W jednym z meczów przytrafił mu się kiks, jednak Anglik miał na to dobre usprawiedliwienie. Stwierdził, że był nieco rozkojarzony, gdyś w przeddzień meczu zbyt długo grał na konsoli. Cóż, przynajmniej jako jedyny w naszym rankingu obwiniał siebie.

4. „Sznurki w spodenkach pękają”

Marcin Wasilewski, jeszcze za czasów gry w Lechu Poznań miał nie lada problem ze spodenkami. Doprowadziło to do tego, że w jednym z meczów, zamiast pobiec za rywalem, zajął się spodenkami, a ów rywal strzelił bramkę. Później jego wypowiedź stała się hitem Internetu:

3. „Niedziela, 17:00, pogoda nie dopisuje do grania w piłkę”

Po pierwszej połowie meczu Korona – Śląsk w sezonie 2010/2011 Piotr Ćwielong tak tłumaczył słabą postawę swojej drużyny:

 

Jak widać Piotr Ćwielong nie lubi grać w niedzielę, chociaż w barwach swojego nowego klubu – Vfl Bochum strzelił tylko jedną bramkę. To miało miejsce w… niedzielę 15 września 2013 roku.

2. „Jeszcze nigdy nie strzeliłem gola w lidze z wolnego piłką Pumy.”

Tak swoje złe stałe fragmenty gry tłumaczył Maciej Iwański, za czasów gry w Legii. „Wyrób jest trochę tandetny. Ktoś chciał, aby w lidze wszyscy grali tymi samymi piłkami, ale nie są one dobre. Ja jestem typem technicznego zawodnika, tymczasem strzelając tymi piłkami, trzeba skupić się na sile strzału, nie lecą więc one tam, gdzie chcę. Są zbyt ciężkie.” Doszło do tego, że po treningach Iwański ważył piłki. „Nie spełniają one wymogów. Ważą 600 gramów, tymczasem wymogi nakazują 450 gramów.”

1. „Żaby kumkały, nie dało się spać”

Jest Mundial 2006. Piłkarze Hiszpanii gromią Ukrainców 4:0. Spodziewamy się słów przeprosin dla kibiców, tymczasem obrońca Ukrainy, Władysław Waszczuk, który zagrał beznadziejne spotkanie – dostał czerwoną kartkę i sprokurował rzut karny – znalazł wytłumaczenie dla siebie i swoich kolegów. „Z okolic naszego hotelu dobiegało głośne kumkanie, nie mogliśmy przez to spać w nocy.” To wytłumaczenie profesjonalnego piłkarza, który zagrał w 61 meczach dla swojej kadry.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>