Zniszczeni przez włoską ziemię

15
lut
14
Redakcja
Bergkamp

Doskonale ułożeni taktycznie, bardzo dobrze przygotowani siłowo i motorycznie, nie przebierający w środkach – tak grają defensorzy na Półwyspie Apenińskim. O ile w ostatnim czasie jeśli chodzi o atrakcyjność samej gry Serie A jest nieco w cieniu angielskiej Premier League i hiszpańskiej La Ligi, o tyle gra w defensywie pozostaje w Italii wciąż na najwyższym poziomie.

Serie A to liga, w której bardzo ciężko odnaleźć się nowym, nie znającym jej realiów graczom. To liga, której gwiazdami zostają napastnicy, grający w niej kilka lat. Na próżno w ostatnim czasie szukać pośród królów strzelców Serie A debiutantów czy piłkarzy we Włoszech kompletnie świeżych. W ostatnim dwudziestopięcioleciu tytuł capocannoniere wywalczył tylko jeden debiutant. Był nim Ukrainiec Andrij Szewczenko w sezonie 1999-00. Wszyscy pozostali królowie strzelców w wymienionym czasie, byli piłkarzami, którzy świetnie znali włoskie rozgrywki, ich trudności i realia. Dla porównania, w identycznym okresie w hiszpańskiej La Lidze debiutanci wygrywali Trofeo Pichichi aż sześciokrotnie. Fakty te pokazują jak trudno odnaleźć się we Włoszech nowym, nieobeznanym z tą ligą piłkarzom. Nawet największym…

Dzisiaj przygotowaliśmy dla Was subiektywną listę najlepszych ofensywnych graczy, których Serie A z różnych powodów przerosła. W naszej analizie, obejmującej ostatnie dwudziestolecie, braliśmy pod uwagę jedynie napastników, na wskroś ofensywnych pomocników i skrzydłowych, dlatego też na liście zabrakło chociażby hiszpańskiego pomocnika Gaizki Mendiety, który latem 2001 roku zasilił Lazio za kwotę 38 mln dolarów i następnie kompletnie w Rzymie zawiódł.

Dennis Bergkamp (Inter, 1993-95)

Przybył do Interu z Ajaksu latem 1993 roku wraz ze swoim rodakiem Wimem Jonkiem w glorii jednego z najbardziej obiecujących ofensywnych graczy planety. Z Urugwajczykiem Rubenem Sosą miał stworzyć jeden z najgroźniejszych duetów napastników na Starym Kontynencie. Niestety, Serie A stłamsiła świetnego Holendra. O ile Bergkamp bardzo dobrze radził sobie w rozgrywkach Pucharu UEFA, o tyle kompletnie nie mógł odnaleźć się realiach ligi włoskiej. Sam Inter z resztą także mocno zawodził. W lidze na koniec sezonu 1993-94 Nerazzurri zajęli dopiero 13. pozycję, najgorszą w historii klubu. Na osłodę Mediolańczycy wygrali jednak Puchar UEFA, ratując fatalny sezon. W kolejnych rozgrywkach nie było wiele lepiej. W czerwcu 1995 roku Inter dojechał do mety ligi na szóstym miejscu.

Bergkamp zarówno u trenera Osvaldo Bagnolego, jak i jego następców – Giampiero Mariniego i Ottavio Bianchiego grał zwykle na szpicy. Holender nie czuł się tam jednak dobrze. To był typ fantasisty, lubiący atakować z głębi pola. – Bergkamp miał duże problemy z aklimatyzacją. To był wielki piłkarz, ale nie udźwignął presji. W Interze wszyscy grali futbolówkę do niego i życzyli mu miłego dnia – tak po latach, na łamach włoskiej prasy, komentował dyspozycję Holendra w Serie A Giampiero Galeazzi, znany włoski dziennikarz telewizji RAI, przez lata prowadzący kultowy program „90. Minuto”.

Dennis Bergkamp opuścił Inter latem 1995 roku. Holender trafił do londyńskiego Arsenalu, w barwach którego został jednym z najlepszych atakujących w całej Europie.

Christo Stoiczkow (Parma, 1995-96)

Znakomity Bułgar trafił do Parmy latem 1995 roku za 15 mln dolarów. To był wtedy doskonały, świetnie ułożony zespół, dowodzony przez ambitnego Nevio Scalę. Osiągnięciom Parmy 1992-95 poświęciliśmy z resztą jeden z naszych tekstów.

Stoiczkow miał 29. lat i znajdował się w zwrotnym punkcie swojej kariery. Poszukiwał nowych bodźców i wyzwań. W Barcelonie, w której grał przez pięć lat, wygrał niemal wszystko, co było do wygrania. Chciał spróbować swoich sił gdzie indziej.

W Parmie natrafił jednak na problem. Starzy liderzy z Gianfranco Zolą na czele nie chcieli oddać mu panowania nad szatnią. Ambitny i twardy Bułgar nie czuł się w Parmie dobrze. Grał przeciętnie i nie strzelał zbyt wielu bramek. W całym sezonie Stoiczkow zdobył raptem 5 goli w 23 ligowych spotkaniach.

Efekt tych niepowodzeń był natychmiastowy. Latem 1996 roku Christo powrócił do Barcelony.

Christophe Dugarry (Milan, 1996-97)

Jeden z najważniejszych napędów rewelacyjnego Bordeaux, finalisty Pucharu UEFA 1995-96. Milan nabył go latem 1996 roku, po tym jak Dugarry do spółki z Zidanem rozbili Rossonerich w ćwierćfinałowych bojach Pucharu UEFA.

Dugarry od samego początku miał we Włoszech spore problemy z aklimatyzacją. Konkurencja w ekipie Oscara Washingtona Tabareza była bardzo duża, a dodatkowo Milan mocno zawodził. Dugarry nie był przyzwyczajony do tak gęstej i agresywnej defensywy, jaka miała miejsce w Italii. Nie mając tyle miejsca do gry co we francuskiej Ligue 1 pozostawał bezradny.

Latem 1997 roku odszedł do Barcelony, by następnie w styczniu 1998 roku trafić na dłużej do Marsylii.

Patrick Kluivert (Milan, 1997-98)

Jeden z największych niespełnionych atakujących Serie A w całej jej historii. Holender był napastnikiem totalnym, silnym fizycznie, szybkim i bardzo dobrym technicznie. Podobnie jednak jak Dugarry rok wcześniej, trafił na ciężki okres samej drużyny.

Rossoneri grali źle, a przytłoczony ogromną presją Kluivert zawodził. Niemal każdy włoski defensor za punkt honoru stawiał sobie zatrzymanie Holendra. W meczu VI kolejki z Lecce potężnym wślizgiem powalił go William Viali, przeciętny stoper Giallorossich. To był istny „violent tackle”, a włoska prasa na drugi dzień rozpisywała się o „polowaniu na Kluiverta”.

– W Serie A nie miałem za dużo miejsca. Włosi kryją bardzo twardo i zdecydowanie – mówił kilka lat później na łamach katalońskiej prasy Holender, będący wówczas już prawdziwą, niekwestionowaną gwiazdą Barcelony.

Thierry Henry (Juventus, 1999)

Do Juventusu Henry trafił w styczniu 1999 roku. Miał być nową wielką gwiazdą klubu, ale życie bezlitośnie zweryfikowało te plany.

Prowadzący wówczas Bianconerich Carlo Ancelotti ustawiał Francuza na skrzydle i kazał mu mocno pracować w defensywie. Wtłoczony w taktyczne schematy i zawiłości Henry kompletnie w Italii zawodził.

– To nie był piłkarz do włoskiego systemu gry. On musiał mieć pełną swobodę, a Ancelotti mu jej nie dawał – analizował kilka lat temu na łamach włoskiej prasy Arrigo Sacchi, były selekcjoner włoskiej kadry i wielkiego Milanu przełomu lat 80-tych i 90-tych.

Henry wytrzymał w Juventusie zaledwie pół roku i latem 1999 roku odszedł do Arsenalu, gdzie stał się jednym z najlepszych współczesnych atakujących naszej planety.

Predrag Mijatović (Fiorentina, 1999-02)

Czarnogórzec trafił do Violi w wieku 30. lat, jako wielka gwiazda hiszpańskiej La Ligi. To on w maju 1998 roku zadecydował o ostatecznym triumfie Realu w Lidze Mistrzów, zdobywając w Amsterdamie bramkę w finałowej grze z Juventusem.

Fenomenalny technicznie gracz nie potrafił się jednak w Serie A odnaleźć. Jego dotychczasowe nawyki taktyczne i sposób poruszania się po boisku musiały ulec drastycznej zmianie. Zwłaszcza pierwszy sezon, ten pod dowodzeniem Giovanniego Trapattoniego, był dla niego ogromnym przeskokiem. W Fiorentinie Mijatović musiał więcej angażować się w defensywie i bardziej pracować dla zespołu. Trap nie uznawał praktycznie żadnych indywidualności, a swoim piłkarzom wpajał wyższość zespołu nad jednostką oraz obowiązek podporządkowania wszystkiego dla osiągnięcia sukcesu.

Dodatkowo, Mijatovića nie oszczędzały także kontuzje. Z powodu mniejszych lub większych urazów Czarnogórzec nigdy tak naprawdę nie rozwinął we Florencji skrzydeł.

Robbie Keane (Inter, 2000)

Irlandczyk trafił do Interu latem 2000 roku jako jeden z największych ofensywnych talentów w Europie.

Nie był to jednak  łatwy czas dla samego Interu. Bardzo szybko Marcello Lippiego na ławce szkoleniowej zastąpił Marco Tardelli, który miał duże problemy z poukładaniem gry Nerazzurrich. Keane grał niewiele i zaledwie po pół roku został wypożyczony do Leeds, które następnie zdecydowało się na jego transfer definitywny.

Z perspektywy należy ocenić, że Keane do Mediolanu trafił zbyt wcześnie. Był niedojrzały taktycznie i nie rozumiał włoskiego języka, co w tej lidze pozostaje kluczowe. Presja jaka spotkała Irlandczyka w Mediolanie mocno go przytłoczyła.

Rivaldo (Milan, 2002-04)

Do Mediolanu Rivaldo przybył jako świeżo upieczony Mistrz Świata i jeden z najlepszych ofensywnych piłkarzy planety. Brazylijczyk trafił do zespołu głodnego sukcesów i będącego na fali wznoszącej. Sezon 2002-03 Milan zakończył jako zdobywca Ligi Mistrzów i triumfator Pucharu Włoch. Udział Rivaldo w tych osiągnięciach był jednak mocno średni. On także nie był przyzwyczajony do tak taktycznej i zagęszczonej gry jaka ma miejsce w Italii.

Wielkim policzkiem dla Brazylijczyka było pominięcie go w składzie na wielki finał Champions League 2003 z Juventusem w Manchesterze. Trener Carlo Ancelotti potrzebował w tym meczu piłkarzy zdyscyplinowanych taktycznie i poświęcających się bez reszty drużynie. Rivaldo cały mecz na Old Trafford, pomimo przedłużenia go także o dogrywkę, przesiedział na ławce rezerwowych.

Pobyt Brazylijczyka na Półwyspie Apenińskim „ukoronowany” został w najgorszy możliwy sposób. Na początku 2004 roku przyznano mu tytuł Bidone d’Oro dla najgorszego gracza ligi w całym roku 2003.

Klaas Jan Huntelaar (Milan, 2009-10)

Dzisiejsza strzelba Schalke nie zbyt dobrze wspomina swój pobyt w Serie A. Latem 2009 roku trafił do Milanu z łatką urodzonego killera. Już sam jego debiut przypadł jednak na fatalny dzień. Ówczesny trener Rossonerich Leonardo wpuścił Holendra w drugiej połowie derbów Mediolanu, przegranych przez Milan z Interem aż 0-4.

Dalej Huntelaarowi także szło jak po grudzie. Był zaledwie zmiennikiem dla regularnie grającego Marco Borriello. Kiedy dostawał szansę, zwykle nie przekonywał. Ostatecznie, w całych rozgrywkach Serie A 2009-10 Holender strzelił 7 bramek.

Latem 2010 roku, po tym jak Milan zakontraktował m.in. Zlatana Ibrahimovića, Huntelaar opuścił Mediolan i przeniósł się do Bundesligi, gdzie stał się prawdziwą gwiazdą Schalke.

Miloś Krasić (Juventus, 2010-12)

Wieloletnia gwiazda rosyjskiej ligi trafiła do Turynu latem 2010 roku. Pierwszy sezon w wykonaniu Krasića był jeszcze niezły. Dryblował, biegał, szarpał, strzelił kilka fajnych bramek. Serb gasł jednak w oczach. Z tygodnia na tydzień prezentował się coraz gorzej.

Prawdziwe trudności nastały dla niego jednak dopiero latem 2011 roku, kiedy podupadły zespół przejął trener Antonio Conte. W mistrzowskich dla Juve rozgrywkach 2011-12 Krasić praktycznie nie pojawiał się na boisku. Zdaniem Conte zdecydowanie za mało pracował w obronie, a dodatkowo jego szanse na grę przekreślił system 3-5-2, który w pewnym momencie sezonu z powodzeniem zaczął forsować Conte. W tego typu formacji nie było po prostu miejsca dla ofensywnego, nastawionego wyłącznie na atak skrzydłowego.

Latem 2012 roku Krasić podpisał kontrakt z tureckim Fenerbahce.

Djibril Cisse (Lazio, 2011)

Wejście do ekipy Edy’ego Reji Francuz miał doskonałe. W meczu I kolejki Serie A  zdobył na San Siro bramkę przeciwko mistrzowskiemu wówczas Milanowi, a jego Lazio wywiozło z trudnego terenu cenny punkt. Jak się później okazało były to miłe złego początki…

Cisse był bardzo nieskuteczny, marnował znakomite okazje. Przez kolejne miesiące nie zdobył w Serie A już ani jednej bramki! A mowa przecież o napastniku, który regularnie zdobywał gole w lidze angielskiej czy francuskiej.

Zrażony niepowodzeniem, w styczniu 2012 roku, Cisse zamienił Lazio na Queens Park Rangers.

Diego Forlan (Inter, 2011-12)

Urugwajski atakujący Interu część sezonu stracił przez kontuzję, niemniej kiedy tylko pojawiał się na boisku, widać było, że nie jest przyzwyczajony to tak gęstej i agresywnej obrony jaka ma miejsce w Italii.

Przez wcześniejsze kilka lat w Hiszpanii był prawdziwą maszyną do strzelania bramek i ofensywnym napędem zarówno Villarreal, jak i Atletico Madryt. To głównie dzięki jego wyśmienitej dyspozycji Rojiblancos wygrali Ligę Europy w sezonie 2009-10, a Urugwaj wywalczył 4. miejsce na Mundialu 2010 i zdobył Copa America 2011.

Forlan we Włoszech był mocno zagubiony. Trener Claudio Ranieri nie do końca potrafił znaleźć mu odpowiednie miejsce na boisku, a sam Urugwajczyk miał spore problemy fizyczne. Forlan podkreślał z resztą ogromne zaawansowanie taktyczne włoskich zespołów. – Oglądając mecz Napoli z Parmą byłem pod ogromnym wrażeniem, tego w jaki sposób słabszy zespół z Parmy zagęszcza pole i porusza się po boisku. Duża klasa taktyczna – mówił dla włoskiej telewizji RAI Urugwajczyk.

***

Niezrozumienie taktyki, występowanie na innej pozycji niż dotychczas, nieprzyzwyczajenie do gęstej, zmasowanej i bardzo agresywnej defensywy, wreszcie zwykła nieznajomość języka włoskiego – czynników decydujących o niepowodzeniach powyższych graczy było wiele. Każdy z tych przypadków pokazuje jak trudną i wymagającą ligą jest włoska Serie A i jak silnym fizycznie i mentalnie trzeba być, aby się w niej odnaleźć.

15 komentarze
  1. Aristide Guarneri dodał komentarz dnia 12 lipca 2013

    Bojana Krkica „dopisaliście” do tej listy ostatnio na Facebooku widziałem, a ja się zastanawiam czy za rok nie dołączą tu Callejon i Mertens. Napoli zrobiło niby fajne ruchy transferowe, ale nie wiem czy ci goście dadzą radę we Włoszech. Zwłaszcza, że pod Rafą Napoli ma grać 4-2-3-1, czyli tak trochę nie po włosku.

    • Interista dodał komentarz dnia 31 grudnia 2013

      A jednak transfery Callejona i Mertensa, póki co, spłacaja się. Szczególnie Hiszpan gra w Neapolu bardzo dobrze.

  2. xd dodał komentarz dnia 1 marca 2013

    xdddddd

  3. Interista dodał komentarz dnia 25 lutego 2013

    Teza się potwierdza. Taki Messi ładujący bramkę za bramką w Hiszpanii, w meczach przeciwko Interowi (czterech) i Milanowi (pięciu) nie zdobył ani jednej bramki z gry.

    Pamiętam jak te prawie trzy lata temu tłamsili go Zanetti, Cambiasso i Motta.

  4. Koziolek dodał komentarz dnia 15 lutego 2013

    Podobna sytuacja z Quaresmą, przychodził jako gwiazda portugalskiej piłki, odchodził z Bidone d’Oro :).

    • ŁR dodał komentarz dnia 15 lutego 2013

      Dokładnie tak. Nie opisaliśmy jednak jego przypadku, ponieważ Portugalczyk nie dał rady w żadnej innej lidze, będącej w europejskim TOP 5 (Serie A, La Liga, Premier League, Bundesliga i Ligue 1). Poza Serie A zawiódł także w Hiszpanii i Anglii.

      Wyżej wymienienionych przez nas graczy łączy to, że dawali sobie radę w innych wielkich europejskich zmaganiach. Dla przykładu, Bergkamp i Henry byli gwiazdami w Anglii, Stoiczkow, Kluivert, Mijatović, Rivaldo i Forlan w Hiszpanii, Huntelaar w Niemczech, a Dugarry we Francji.

      • woohoo dodał komentarz dnia 16 lutego 2013

        Tylko, że Krasic również nie zrobił kariery w „europejskim TOP 5″, a znalazł się w zestawieniu.

        • ŁR dodał komentarz dnia 16 lutego 2013

          Nie zrobił, ponieważ nie grał. Natomiast w lidze rosyjskiej był absolutną gwiazdą, facetem ciągnącym cały zespół.

          Umieściliśmy go w naszej analizie, ponieważ chcieliśmy pokazać, jak ważna jest defensywa i poświęcenie. Skrzydłowy – nawet najszybszy i najbardziej przebojowy – nie pracujący w obronie, nie może zrobić we Włoszech kariery…

          Ale pełna zgoda, że w tym zestawieniu to jedno z mniej „gorących” nazwisk.

  5. TEE dodał komentarz dnia 14 lutego 2013

    nie zgadzam się co do Krasica, wg mnie zawsze był piłkarzem co najwyżej średnim. znającym jeden zwód tj. wywalenie piłki do przodu i biegnięcie za nią – to się nie mogło sprawdzić we Włoszech

  6. El_Pichichi_9 dodał komentarz dnia 14 lutego 2013

    Chyba wkradł się błąd w opisie Keane’a ; On chyba wtedy został wypożyczony do Leeds o ile się nie mylę :) Do Liverpoolu trafił potem z Totts. Ale całość artykułu jak najbardziej na +. Brawo

    • ŁR dodał komentarz dnia 14 lutego 2013

      Racja, dzięki za wyłapanie. Myślałem o Leeds, napisałem Liverpool :)

      Pozdrawiam.

  7. ernesto dodał komentarz dnia 14 lutego 2013

    Ciekawa analiza. Oby więcej takich, także o innych ligach, gdzie też byli świetni zawodnicy którzy nie poradzili sobie mimo iż z ich transferami wiązano duze nadzieje

  8. Coach dodał komentarz dnia 14 lutego 2013

    bardzo fajne przykłady… i ten Bergkamp na 1. miejscu..dla mnie to piłkarz, który miał wielki talent ale ewidentnie nie pasował do Serie A…

    • ŁR dodał komentarz dnia 14 lutego 2013

      Tak mówiąc szczerze, robiąc tę analizę, ustawialiśmy tych piłkarzy chronologicznie, według lat w których grali.

      To nie jest lista z miejscami, ale rzeczywiście gdyby takową robić Bergkamp prawdopodobnie byłby w pierwszej trójce.

      Dzięki wielkie za komentarz.

  9. Davide dodał komentarz dnia 14 lutego 2013

    Świetna analiza. Kawał dobrej roboty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>